Forum Żeglarskie

Zarejestruj | Zaloguj

Teraz jest 17 wrz 2019, o 13:25




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
PostNapisane: 12 lip 2015, o 14:46 

Dołączył(a): 2 mar 2008, o 23:03
Posty: 12323
Podziękował : 358
Otrzymał podziękowań: 1242
_jp_ napisał(a):
komentowaliśmy nie tak dawny wypadek, gdy wołanie spod Helu


Wiesz Bury Kocur, pisał szeroko jak wołał przez ukaefkę port hel i to bardzo skutecznie.

_jp_ napisał(a):
Na Zatoce Gdańskiej i Puckiej chyba właśnie najskuteczniejszy byłby telefon bezpośrednio do MRCK.


Moim zdanie to powinno działać równolegle, ale nie wiadomo czy tak jest

_________________
pozdrowienia piotr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 lip 2015, o 15:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2006, o 19:19
Posty: 4211
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował : 409
Otrzymał podziękowań: 1010
Uprawnienia żeglarskie: sternik morski
Kocham dyskusje teoretyków :D Jeszcze trochę i dojdziemy do dronów i satelitów :rotfl: Co prawda nie mogę powiedzieć, że jestem praktykiem, ale... pewne niewielkie doświadczenie w szukaniu "zguby" na Zatoce mam:-)
Moim zdaniem podstawą jest TELEFON z "wklepanymi" podstawowymi numerami telefonów, oczywiście telefon wodoodporny ewentualnie w pokrowcu. Dobrze gdyby miał GPS, bo wbrew pozorom na Zatoce wcale nie jest tak łatwo znaleźć jacht a co dopiero człowieka w wodzie.

_________________
Pozdrowienia Jurek "Jurmak" Makieła



Za ten post autor Jurmak otrzymał podziękowanie od: Leszek
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 lip 2015, o 21:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 cze 2012, o 18:20
Posty: 3204
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 666
Otrzymał podziękowań: 225
Uprawnienia żeglarskie: jsm
Dyskusja poszła o krok za daleko. Rozpatrujemy konkretny przypadek i ocenę tego czy trener (instruktor) był przygotowany na taką sytuację. Moim zdaniem nie był przygotowany i naraził młodych ludzi na stres. Swoją drogą dobrze, że tak się skończyło. Co nie jest Jego zasługą. Ale ciekawy jest temat poruszany przez wielu jak praktycznie szybko dotrzeć do osób którzy są w wodzie, po awarii sprzętu lub wywrotce. Zakładam nowy temat: Jakie są współcześnie dostępne gadżety umożliwiające szybkie i skuteczne odnalezienie osoby po wypadnięciu z jachtu?

_________________
Pozdrawiam
Leszek Dmochowski


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 15 lip 2015, o 13:05 

Dołączył(a): 29 sty 2014, o 15:09
Posty: 80
Podziękował : 22
Otrzymał podziękowań: 49
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
Gdy się to stało, byłem w Pucku zamurowany przez wiatr dwa dni.
Obserwowałem wychodzące na wodę tego feralnego dnia dzieciaki, dyskutowaliśmy z żoną, czy chcielibyśmy by przy takim wietrze posłano na wodę nasze dziecko, jako ewentualnego uczestnika obozu :) Szkwałowało do 16 m/s, choć przy zachodnim kierunku, w okolicach Pucka zafalowania nie było zbyt wielkiego.
Otóż wiało mocno od rana, i wiatr się wzmagał stale do popołudnia. Wypuszczano dzieciaki na optymistach jak i na większych klasach, skutek był różny, część z nich sobie w ogóle nie radziła i po wyjściu za główki portu stawała w łopocie, te instruktorzy holowali ribami do portu. Zdarzały sie tez awarie takielunku. Jednak spora część dzieciaków dawała jako-tako radę.
Choć nie mam doświadczenia w trenowaniu młodzieży, w mojej ocenie nie było błędem wysyłanie ich na wodę, tych mniej doświadczonych bym zatrzymał, ale zaawansowani mieli świetną frajdę. Będąc na miejscu instruktorów, jednak znacząco wzmocniłbym asekurację trenujących, czego chyba w tym przypadku zabrakło, albo była ona nieskuteczna.
Polecam wizytę w Pucku i zobaczenie na własne oczy jakie chmary małych łódeczek wychodzą równocześnie na wodę, to robi wrażenie. Wrażenie robi też odwaga trenerów, którzy biorą tyle dzieciarni pod opiekę, ja bym się chyba nie zdecydował, szacunek Panie i Panowie.



Za ten post autor radams otrzymał podziękowania - 2: cine, Marian Strzelecki
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 15 lip 2015, o 19:31 

Dołączył(a): 31 mar 2013, o 20:19
Posty: 2166
Podziękował : 0
Otrzymał podziękowań: 366
Uprawnienia żeglarskie: różne
radams napisał(a):
Będąc na miejscu instruktorów, jednak znacząco wzmocniłbym asekurację trenujących, czego chyba w tym przypadku zabrakło, albo była ona nieskuteczna.
Polecam wizytę w Pucku i zobaczenie na własne oczy jakie chmary małych łódeczek wychodzą równocześnie na wodę, to robi wrażenie. Wrażenie robi też odwaga trenerów, którzy biorą tyle dzieciarni pod opiekę, ja bym się chyba nie zdecydował, szacunek Panie i Panowie.
Za co ten "szacunek"? wszak dwa zdania wcześniej opisałeś swoje wątpliwości, czy aby asekuracja trenujących była wystarczająca. Na czym polegać ma ta "odwaga" trenerów, nie boją się ewentualnej rozmowy z prokuratorem, gdy nie dadzą rady upilnować powierzonych sobie dzieciaków?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 16 lip 2015, o 11:06 

Dołączył(a): 29 sty 2014, o 15:09
Posty: 80
Podziękował : 22
Otrzymał podziękowań: 49
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
_jp_ napisał(a):
Za co ten "szacunek"? wszak dwa zdania wcześniej opisałeś swoje wątpliwości, czy aby asekuracja trenujących była wystarczająca. Na czym polegać ma ta "odwaga" trenerów, nie boją się ewentualnej rozmowy z prokuratorem, gdy nie dadzą rady upilnować powierzonych sobie dzieciaków?


Idąc tym tropem to nie wyjdę z domu, bo wszystko co robię np. jazda samochodem, przechodzenie przez ulicę, zakupy itd. mogą w sytuacjach nadzwyczajnych zakończyć się rozmowa z prokuratorem, trochę wyluzuj.

Żeby zobaczyć za co tych ludzi należy szanować, trzeba przypatrzeć się ich pracy, ja miałem okazję przez dwa dni. Spróbuj zrobić cokolwiek pożytecznego z grupą dzisiejszej młodzieży, to się przekonasz.
Wypadki nie zdarzają się tym co nic nie robią, sam popełniłem na żaglach wiele błędów, których teraz się wstydzę, dlatego na pewno nie będę publicznie rzucał kamieniami w innych.

Tak przy okazji, lamenty co niektórych krytykantów na forum, przypominają mi poziom komentatorów Onetu. Sam niewiele lub nic nie zrobi, ale chętnie objedzie tych co próbują. Zdarzył się wypadek, dyskutując na forum ustalmy co należy robić aby uniknąć podobnego zdarzenia w przyszłości, prawną ocenę czyjegoś zachowania, zostawmy odpowiednim organom, które mają znacząco więcej wiarygodnych informacji niż doniesienia prasowe.



Za ten post autor radams otrzymał podziękowanie od: cine
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 24 wrz 2018, o 12:35 

Dołączył(a): 29 wrz 2015, o 13:09
Posty: 6
Podziękował : 0
Otrzymał podziękowań: 6
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
Ostatnie informacje w telewizji o uratowaniu w Ustce 4 dzieci po wywrotce na morzu, okraszone jak zwykle u dziennikarzy dużą dozą dezinformacji( np. mówią o optymistach, pokazują 420-tkę) natchnęły mnie aby napisać o tej, nieco podobnej sprawie. Mam nadziej, że po takim czasie osoby bezpośrednio zaangażowane w wydarzenia nie będą miały do mnie żalu o rozpisywanie się na forum publicznym.

Całe wydarzenie dotyczyło grupy regatowej przygotowującej się do startu w mistrzostwach europy w Hiszpanii. Grupa trenowała już razem ze sobą, mniej więcej w tym samym skaldzie, od 3 lat. Był to pierwszy dzień ostatniego zgrupowania przed wyjazdem, przy czym grupa już od miesiąca miała swoje łodzie w Pucku i prowadziła treningi cyklicznie. Zgrupowanie, tydzień przerwy, zgrupowanie etc. Podczas ostatniej przerwy w treningach łodzie przeszły drobny przegląd u producenta (zaprawki, polerowanie, wymiana taśm uszczelniających miecze).

Trening trwał około 2h w trudnych warunkach, przy czym należy zaznaczyć, że w podobnych lub trudniejszych warunkach te załogi startowały w regatach np. Jeśli dobrze pamiętam wiosną tego samego roku puchar PZŻ na zatoce Puckiej był wyjątkowo wietrzny.

Po dwóch godzinach treningu z powodu zmęczenia i pogarszającej się pogody trener zakończył trening. Pierwszą załogę która dopłynęła do końca trasy treningowej ( tę która miała wypadek ) odesłał do portu i zaczął zbierać boje. W tym czasie przewróciła się jedna z kolejnych załóg spływających z treningu. Trener podpłynął do przewróconej łódki i pomagał ją postawić po czym trzy pozostałe łódki wraz z trenerem popłynęły do poru w Pucku. Po wpłynięciu do basenu portowego okazało się, że nie ma pierwszej łódki w porcie ( wózek slipowy był pusty). Trener wróciła na akwen treningowy szukać brakującej załogi. Ponieważ nie znalazł zaginionej łódki wrócił do portu po paliwo do łodzi, poprosił o pomoc trenerów z innych kubów i WOPR. W efekcie załogi szukało na zatoce pięć motorówek do momentu kiedy przyszła wiadomość, że załogę uratował SAR.

Z punktu widzenia pechowej załogi ( rozmawiałem z nimi jakieś 2 tygodnie później) wydarzenia wyglądały następująco.

Kiedy trener pozwolił im po treningu na powrót popłynęli bardzo długim halsem w kierunku Rewy, Gdańska planując jednym zwrotem dopłynąć do portu w Pucku. Podczas zwrotu doszło do awarii zabezpieczenia steru. Ster ( mechanizm sterowy) spadł z zawiasów i doszło do wywrotki. Załoga kilka kronie próbował postawić łódkę jednak albo łódka się przewracała zanim założyli ster albo ster spadał z zawisów bo zabezpieczenie nie trzymało. Po kilku próbach okazało się, że nie mogą po postawieniu utrzymać łodzi w pionie, od razu się przewracało. Po wypadku, w porcie, okazało się, że częściowemu zalaniu uległa komora wypornościowa co było przyczyną niestabilności. Przy jednej z kolejnych wywrotek wiatr odepchnął ciągle wypadając ster na tyle daleko, że nie dało się go złapać. Po pewnym czasie załoga zobaczyła motorówki trenerów szukające ich jednak osoby na motorówkach nie widziały przewróconej łodzi. Załogo próbowała jeszcze kilka razy postawić żaglówkę w chwili gdy w pobliżu była motorówka ale ich nie zważono. Przy jednej z prób sternik odpadł o łodzi ( zabrakło sił) i oddryfował na tyle daleko, że nie mógł wrócić.
Według opisów prasowych na przewrócona łódkę natknął się statek SAR. A następnie w wyniku akcji ratunkowej sternika podjął helikopter.
Według tego co mówili najbardziej bali się o siebie nawzajem ( załogant o sternika i sternik o załoganta).
Dodatkowo sternik mówił, że zobaczyć nad sobą helikopter ratunkowy bezcenne, załoga helikoptera i lekarz z kliniki w Gdańsku bardzo fajni ludzie. I że zmarzł dopiero w helikopterze.

Cała historia skończyła się szczęśliwie, załogant uratowany z łódki na drugi dzień został wypuszczony ze szpitala w Pucku a sternik jeszcze w dniu wypadku wieczorem został odebrany z Gdyni.

Z tego co się dowiedziałem przyczyną awarii zabezpieczenia steru (w klasie jest to kawałek cienkiej linki) była wymiana przez załogę około miesiąca wcześniej uszkodzonej linki na nową. Niestety wymienili linkę dyneem’e na zwykły krawat dlaczego ? Pewnie zwykłą mieli w skrzynce a dyneema była w skrzynce u trenera, kilka metrów dalej. Pod wpływem dużych obciążeń linka się rozciągnęła i ster zaczął spadać z zawiasów. Przyczyny zalania komory wypornościowej nie udało się ustalić, łódka nie miał pęknięć czy rozwarstwień w oczywistych miejscach jednak ta konkretna seraj produkcyjna charakteryzowała się małą trwałością. W klubie sugerowano pęknięcia gdzieś wewnątrz skrzynki mieczowej, ja ze swojej strony podejrzewał bym otwór rewizyjny Holta który jest odrobinkę za „cwany” jak na współprace z młodymi ludźmi. Jednak sumarycznie nie znaleziono przyczyny i łódka powędrowała do magazynu, bano się spuścić ją na wodę.

Ostatecznie wszystkie cztery załogi wystartowały w mistrzostwach europy, pechowa załoga na zapasowym sprzęcie. Wszystkie zajęły bardzo dobre miejsca, dwie znalazły się na podium a załoga której podczas feralnego treningu trener pomagał postawić łódź wywalczyła tytuł mistrzowski.

Tyle o przebiegu wypadków, poniżej kilka moich przemyśleń/polemik na podstawie wpisów na forum.

Złogi były ubrane adekwatnie do warunków pianki,buty piankowe, windtopy rękawiczki czapki i kamizelki asekuracyjne. Sami uczestnicy wydarzeń twierdzą, pomimo, że wszyscy pływają co najmniej dobrze i całą zimę trenowali kondycje na basenie, bez kamizelek asekuracyjnych mogło być słabo.

Wszystkie regatowe załogi trenują stawianie łódek, w tej klasie w normalnej sytuacji postawianie łódki trwa 20-30 sekund. W klubie w którym pływał mój syn nie wiele było większych przewinień niż puszczenie się łódki po wywrotce, nie sądzę aby ta załoga w ich klubie była szkolona inaczej.

W klubie w którym pływał mój syn, w grupach powyżej optymista wysyłanie samodzielnie do portu lub na akwen treningowy zawodników było normalną praktyką przy czym nieobecność na akwenie trenera była, szczególnie przez rodziców, traktowane jak poważne uchybienie. W praktyce trener pierwszym którzy przygotowali łódki mówił „płyńcie tam” chwile czekał na maruderów i wypływał ustawić trasę. Reszta dołączała jak się ogarnęli. Odwrotnie tak samo, jeśli ktoś się zmęczył lub miał awarie trener wysyła delikwenta do portu a sam zostawał z resztą na treningu. Na ile widziałam w innych klubach dział to podobnie. Myślę, że tak samo było w grupie która miała wypadek. Po samym wypadku ich macierzysty klub przeprowadził liczne działania (szkolenia), słyszałem też o zakupie radiotelefonów. Zaowocowały to też tym, że przez pewien czas pływali wszyscy razem jak kaczuszki. Myślę, że do dziś wszystko wróciło do normy.

Czy było wystarczająco dużo łodzi do asekuracji ? Zgodnie z tym co pamiętam według zaleceń PZŻ jeden trener może pilnować grupę do 10 osób. W tym kontekście 4 dwuosobowe łódki jest ok. Zaznaczyć należy, że na tym poziome trener zwykle nie pomaga stawiać łódek. Pamiętam jak widziałem podobną akcje w wykonaniu mojego syna który wywalił się na laserze i coś mu nie szło stawianie, trener pomagał mu mówiąc „ogarnij się wreszcie”, „długo mamy na ciebie czekać ?” etc. . Tu prawdopodobnie chciał trener przyśpieszyć całą operacje bo wszyscy byli zmęczeni a dodatkowo jedna z łódek mu odpływała. Notabene są to bardzo szybkie, wchodzące w ślizg łódki i w tych warunkach myślę, że wystarczyła chwila aby odpłynąć poza zasięg głosu i gwizdka.

Co do warunków pogodowych, nie wiem nie byłem wtedy nad morzem, natomiast sam załoga mówiła, że warunki były OK i regulacje mieli ustawione na normalne silnowiatrowe pływanie.



Za ten post autor Mz1 otrzymał podziękowania - 6: Janna, Jaromir, marcin_palacz, morka, sirapacz, Wrona
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 25 wrz 2018, o 22:02 

Dołączył(a): 30 maja 2013, o 23:23
Posty: 41
Podziękował : 0
Otrzymał podziękowań: 9
Uprawnienia żeglarskie: brak
Mz1 napisał(a):
I że zmarzł dopiero w helikopterze.


Bo jak się siedzi w wodzie o średniej temperaturze kilkunastu stopni tego Szweda, to ubytek ciepła jest spory, ale taki sobie. A jak się leży w ciuchach o mocno rozwiniętej powierzchni, zmoczonych wodą o pierwotnej temperaturze tych samych kilkunastu stopni, ale w suchej atmosferze (wilgotność rzędu dwudziestu - trzydziestu procent), to parowanie tej wody może znacznie więcej ciepła zabrać. Jak nie mieli folii NRC w tym śmigłowcu - zwykły foliowy worek na śmieci też by coś (mniej jak folia NRC, ale jednak) dał. Parowanie, a wiec ubytek ciepła, byłoby choć trochę mniejsze. Albo chłopakowi w śmigłowcu adrenalina odpuściła i dopiero zimno zaczął odczuwać (w sumie normalka), albo faktycznie ktoś z załogi śmigłowca ciała dał. Nie było mnie tam, nie wiem która wersja jest prawdziwa. Ale obie możliwe i zgodne z naukami zwanymi fizyką i biologią.



Za ten post autor ladzk otrzymał podziękowanie od: Marian Strzelecki
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 26 wrz 2018, o 00:36 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 kwi 2009, o 17:10
Posty: 12520
Podziękował : 8446
Otrzymał podziękowań: 1996
Uprawnienia żeglarskie: bez sensu
ladzk napisał(a):
nie wiem która wersja jest prawdziwa. Ale obie możliwe i zgodne z naukami zwanymi fizyką i biologią.

Z mojej praktyki szpitalnej, (a mam kilka poważnych "zajść") zapamiętałem dobrze: (przerazliwy chłód pooperacyjny).
Lekarze chyba nie zdają sobie sprawy jak wychładzają pacjentów na salach operacyjnych i tych poważnie zabiegowych. (podobnie może byś i w SOR)
Po jakimś czasie wszystko wraca do normy, człowiek sam się dogrzeje (albo zejdzie?), ale czemu tak? nie wiem.

MJS

_________________
Czasem jest tak, że to, co się liczy, nie da się policzyć,
a to, co daje się policzyć – nie liczy się wcale.
Albert Einstein


Zapraszam do realu;
... i na "Fejsa":
"Marian Strzelecki"
i "Dla tych co nie lubią szerokich ruf ;-)"


MJS


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 26 wrz 2018, o 08:55 

Dołączył(a): 29 wrz 2015, o 13:09
Posty: 6
Podziękował : 0
Otrzymał podziękowań: 6
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
Po tylu latach nie pamiętam czy była mowa o jakimś "kocyku" w śmigłowcu, ale gotów bym się założyć, że profesjonaliści działają profesjonalnie. Załoga na pewno dała słuchawki, a sternik kilka razy podkreślał, że byli to fajni ludzie, rozmawiał z nimi w helikopterze i zmarzł dopiero wtedy.

O zmarznięciu w helikopterze napisałem też w kontekście epatowania przez doniesienia prasowe słowem "hipotermia" oraz mając w tyle głowy informacje z własnego szkolenia na stopień kiedy na wykładzie z ratownictwa wspominano o takiej możliwości ( w wodzie jest OK, problemy pogłębiają się po uratowaniu bo schodzi adrenalina, bo zużyto resztę sił na wdrapanie się na coś, bo schnie ubranie etc.)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Gałkiewicz i 62 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
[ Index Sitemap ]
Senior | Stocznia jachtowa | Nexo yachts | Łodzie wędkarskie Barti | Projektowanie graficzne | Szkolenia żeglarskie i rejsy NATANGO
Olej do drewna | SAJ | Ośrodek Żeglarski AM | Setką przez Atlantyk | Opieka Senioralna | Kapiszonownik


Wszystkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment serwisu "forum.zegluj.net" ani jego archiwum
nie może być wykorzystany w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody właściciela forum.żegluj.net
Copyright © by forum.żegluj.net


Nasze forum wykorzystuje ciasteczka do przechowywania informacji o logowaniu. Ciasteczka umożliwiają automatyczne zalogowanie.
Jeżeli nie chcesz korzystać z cookies, wyłącz je w swojej przeglądarce.



POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL