Forum Żeglarskie

Zarejestruj | Zaloguj

Teraz jest 29 cze 2022, o 16:41




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
PostNapisane: 20 wrz 2021, o 02:20 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
Moniia napisał(a):
opisuj te tereny

Będę się starał. Przede mną Nowy Jork, po drodze co najmniej 2-4 postoje. Potem powrót do Chesapeake Bay. A w styczniu Bahamy i dalej Karaiby. Którędy? Jeszcze nie wiem. Covid pokaże.
Chesapeake Bay, to ogromny akwen o długości 150 Mm. Większość marin jest płytka, okupowana przez jachty motorowe i małe żaglówki. Tu, gdzie stoję miejsca jest mnóstwo na kotwicę, są też boje, no i oczywiście mariny. Cena marin to około 2$ za stopę długości jachtu, za dobę. Zniżki przy kontaktach na dłuższy okres i rabaty po sezonie.
Po wpłynięciu do zatoki zatrzymałem się w Norfolk. Szerokie wejście do portu, gdzie po wschodniej stronie znajduje się baza wojskowa a po zachodniej zatoka i kilka marin. Stacja paliwowa znajduje się po południowej stronie zatoki. Podpłynąłem tam. Dowiedziałem się, że wszystkie miejsca są prywatne. Na rzucenie kotwicy w zatoce portowej jest zbyt mało miejsca. Stanąć można przed główkami, co nie jest problemem, bo są to wody osłonięte. Po wymianie uprzejmości z pracownikiem stacji zapytałem, czy będę mógł zostawić tam ponton, bo muszę uzupełnić zapasy po przelocie nonstop z Florydy. Gość podrapał się po głowie i powiedział, że w sumie to mogę stanąć przy podejściu do travel liftu. Zaoferował, że podrzuci nas do supermaketu. Było to miłe, ale nam chodziło też o spacer po tygodniu w morzu. Przy rachunku okazało się, że skasował mnie połowę ceny, bo nie jest to pełnoprawne stanowisko (woda i prąd były). Wodę uzupełniłem, prądu nie.
W USA i wielu innych krajach tego rejonu mają prąd jednofazowy z napięciem 110V i międzyfazowy 220V. Ale nie można podpiąć europejskiego jachtu do 220V międzyfazowego, bo nastąpi zwarcie, gdyż podamy fazę na nasze zero.
Zamówiłem już transformator 1:2, może być 1:1. To jest jedyne sensowne rozwiązanie.

Zamierzam też zainstalować ultrasoniczny antyfouling. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto ma to ustrojstwo zamontowane. Każdy coś słyszał. Jedni, że dobre inni - że nic to nie pomaga. Z mojego dochodzenia wynika, że jest to skuteczna ochrona, pod warunkiem, że urządzenie jest włączone bez przerwy.
A jak będzie, dowiecie się w połowie przyszłego roku. W tym roku obrosłem na Karaibach.

Wczoraj miałem koncert 30 m od burty. Skręciłem filmik.
Trochę oddaje klimat i pokazuje jak tu jest.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 6: Ognisty Szkwał, puffin, robertrze, Stara Zientara, tuptipl, Wojciech
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 29 sty 2022, o 21:12 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
Mój postój w USA dobiega końca. Kilkumiesięczny pobyt tutaj (na Florydzie w Pensylwanii i Maryland) pozwolił nie tylko na odwiedzenie wielu ciekawych miejsc, ale i na wykonanie całkiem niemałego zakresu napraw tych planowanych i tych, które wypadły niespodziewanie.

Na Florydzie odmówiła współpracy winda kotwiczna. Wyłamał się ząb w przekładni i co obrót o 360ᵒ wałek stawał, więc musiałem wymienić windę.
Zaplanowałem wymianę śruby z powodu wibracji. Ostatecznie wymieniłem wał, dławicę na PYI i zamontowałem nowego MaxPropa. Temat wibracji zamknięty.
Korzystając z tego, że byłem wyslipowany zainstalowałem ultrasoniczny antyfouling Sonihull. Za kilka miesięcy będę wiedział, czy działa tak, jak producent obiecuje.
Pojawiła się niespodziewana awaria plotera w kokpicie. Naprawa miała kosztować 900$ więc postanowiłem kupić nowego Axioma 12”, który, jak się szybko okazało, nie dogaduje się z ploterem pod pokładem, więc dokupiłem drugiego Axioma. Na tym się nie skończyło, ponieważ musiałem wymienić też radar, żeby wszystko gadało ze sobą. Axsiom nie komunikuje się po sieci z poprzednimi modelami.
Siłą rozpędu wymieniłem też AIS’a i zamontowałem Vespera Cortex. Rzecz godna polecenia.
Planowo wymieniłem napęd alternatora. Mój nowy Balmar jest napędzany teraz paskiem serpentynowym.
Pozbyłem się generatorów wiatrowych i w miejsce panela 300W zamontowałem dwa panele LG po 440W każdy. Najdłużej trwała przebudowa ramki pod panele. Ostatecznie poległem na nauce spawania i szybko doszedłem do wniosku, że umiejętność spawania jest do opanowania, ale nie w kilka godzin nauki przy wsparciu telefonicznym kolegów. Trzeba trenować dłużej. Szkoda mi było czasu, wiec zleciłem spawanie w stoczni. Powodem pozbycia się wiatraków było moje rozczarowanie jakością regulatorów. Silentwind usunął z aplikacji możliwość ustawienia ładowania acu litowych. Na moje zapytanie, jak mam zatem ustawić napięcie ładowania dla litów Victrona usłyszałem, że ręcznie o 1V poniżej zalecanego przez producenta. Jak usłyszeli, że mam 24V instalację to zalecili obniżenie o 2V. Po negocjacjach stanęło na 1V. Ustawiłem ręcznie 27,4V no i zgodnie z przewidywaniem, ładowanie było tak słabe, że wożenie tych wiatraków nie miało żadnego sensu. Regulatory Silentwind nie radzą sobie z porywami wiatru i przy prawidłowym ustawieniu istnieje niebezpieczeństwo podawania zbyt wysokiego napięcia. Proponują więc to, co proponują. Wniosek: generatory wiatrowe Silentwind nie nadają się do ładowania akumulatorów litowych.
Wpadłem też na pomysł wymiany lodówki i zamrażarki. Roboty było trzy razy więcej, niż zakładałem w najbardziej pesymistycznym scenariuszu. Lodówka i zamrażarka została zabudowana w stoczni i zapiankowana. Teraz mam szuflady Vitrifrigo i pierwszą awarię. Wyświetla się alert A3, co oznacza, że konieczny jest serwis. Mechanik ma wykonać naprawę gwarancyjną we wtorek.
Postój w Stanach, pomimo że był bardzo pracowity, to pozwolił też na odwiedzenie wielu ciekawych miejsc. Następne odwiedziny USA będą miały miejsce na zachodnim wybrzeżu.

W czwartek lub piątek planuję wyjście w kierunku Atlantyku. Po przejściu zatoki przejdę Golfstrom i przyjmę kurs prosto na Freeport na Bahamach. Atlantyk w tym miejscu o tej porze roku jest nieprzewidywalny. Jeżeli konieczne będzie czekanie na okienko pogodowe do przejścia Golfsztromu, jako rezerwę planuję postój w Norfolk.
Właśnie wczoraj Bahamy zmieniły zasady przyjazdu. O zgodę na przybycie trzeba wystąpić za pośrednictwem strony dołączając wynik testów (rapid dla zaszczepionych). Po otrzymaniu zgody można ruszać. Władze oczekują, że zgłoszenie przyjazdu (przez stronę) nastąpi do 3 dni (było 5). Mam do przepłynięcia ok. 1000 Nm, więc trzeba użyć sposobu. Ktoś z lądu musi zgłosić w moim imieniu przybycie przed upływem 3 dni, żeby spełnić wymagany warunek. Tylko wtedy będzie możliwe przybycie wtedy, kiedy przypłynę, pod warunkiem, że byłem w morzu i nigdzie nie stawałem po drodze. Dowodem jest tracking.
Na Bahamach zamierzam zostać kilka miesięcy. Dalej przestałem planować. W zależności, co się będzie działo, popłynę albo na wyspy nawietrzne, albo na Kubę, Jamajkę i do Kolumbii. To na ten rok.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 9: Krzys, M@rek, Maar, nauaag, Ognisty Szkwał, puffin, robertrze, Stara Zientara, Wojciech
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 30 sty 2022, o 15:47 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
Zapomniałem o ważnej gówno-robocie.
Jakieś dwa lata temu pojawił się brzydki zapach w kajucie dziobowej dochodzący z pompy próżniowej WC umieszczonej pod podłogą w szafie. Podejrzanych miejsc było kilka, głównie były to połączenia rur i zaworów. Gdy okazało się, że połączenia są szczelne, na Martynice wymieniłem zawór trójdrogowy (zbiornik/za burtę). Nie pomogło. Przepłukałem cały układ świeżą wodą i wyłączyłem WC z użycia. Do tematu wróciłem z pomysłem wymiany pompy z motorem i zaworów zwrotnych, czyli praktycznie został tylko zbiornik podciśnienia. Nie pomogło. Zostały już tylko rury. Jedna od zbiornika podciśnienia za burtę, Łatwa do wymiany ok 3 m i druga od zbiornika czarnej wody o długości 7 m, bardzo trudna do wymiany z powodu wielu przejść przez grodzie w trudnodostępnych miejscach. Już samo wyjmowanie starej rury było wyzwaniem. Przepchnięcie takiej samej PCV zbrojonej rury było niemożliwe. Użyłem więc Sani/Flex. Jest to bardzo elastyczna rura butylowo-gumowa z gwarancją: „10-YEAR GUARANTEE against odor permeation”. Problem zlikwidowany. Co za ulga.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowanie od: Janna
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 15 lut 2022, o 04:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
Będzie o marinach w USA
Kompletny brak biurokracji. Nikt nie potrzebuje żadnych papierów. Wszystko odbywa się na podstawie danych uzyskanych w rozmowie. Nazwa jachtu, długość itp. Ceny są kalkulowane za stopę długości dziennie. W miejscach bardzo atrakcyjnych jak Annapolis, dobra cena za postój to 2$ W Nowym Jorku na Manhattanie 5$ ale już na Long Island czy Staten Island 2,5$ i można stanąć na bojce za 80$ za tydzień.
Ceny należy negocjować przy postoju dłuższym niż tydzień. Jest to możliwe tylko gdy są wolne miejsca. Gdy marina jest pełna ceny z cennika są nie do ruszenia.
Stałem w Annapolis za 1,25$ (40% zniżki) przez 2 miesiące. Ale już w Norfolk dostałem ofertę za 1$ za miesięczny kontrakt (60% zniżki). A jak się okazało, że będę stał max 2 tygodnie to cena nie uległa zmianie. Przeważnie nie ma dodatkowych opłat za wodę i prąd. Łazienki są na naprawdę wysokim poziomie, tak mniej więcej ****. Amerykanie przykładają dużo uwagi do wygody. Przy każdej kei są wózki do wożenia zakupów. Są też miejsca do piknikowania. Tutaj w Norfolk przy nabrzeżu ustawiony jest stół do obrabiania ryb z bieżącą wodą. Mamy też podświetlany basen z kominkiem. W zatoce Chesapeake jest mnóstwo miejsc do kotwiczenia i zawsze są dostępne pomosty dla pontonów, ale nie można ich zostawiać na noc. W Annapolis i okolicach kursują water-TAXI, gdy opuszcza się jacht na dłużej ponton zostaje przy jachcie. Kotwiczenie jest nieodpłatne. Wzdłuż wschodniego wybrzeża w obrębie intercostal jest mnóstwo miejsc do kotwiczenia. Z cumowaniem pontonu jest różnie, czasem trzeba to zaaranżować w jakimś klubie czy marinie i może się to wiązać z jakąś odpłatnością, ale co do zasady boaters są tu istotną częścią krajobrazu i miejscowe władze starają się przyciągać wodniaków. W Palm Beach są dwie keje w centrum miasta z wodą z postojem za darmo, ale nie można cumować jachtu w nocy. Duża różnica w porównaniu z Karaibami - nie zamyka się tu ani jachtów, ani pontonów przy pomostach. Nasze rowery stoją na kei i nie ma żadnego powodu, żeby je przypinać na kłódkę. Jest normalnie.
Prognoza pozwoli mi wyjść z Norfolk w piątek. Południowy ponad 30w wiatr zmieni kierunek i zacznie dmuchać z NW słabnąc. Tuż przed tą zmianą wyjdę z zatoki, żeby dobę później przejść Golfsztrom. Liczę na to, że fala w pasie prądu wywłaszczy się. Dalej powinno być już łatwo.
Następny postój w USA będzie już na zachodnim wybrzeżu jesienią przyszłego roku.

Rowery. Kupiłem bardzo sprytne elektryki, które składają się też bardzo ładnie. Mieszczą się w achterpiku. Mają zasięg 50 km. Na Bahamach będą ostro używane.


Załączniki:
IMG_3458@0.5x.jpg
IMG_3458@0.5x.jpg [ 265.43 KiB | Przeglądane 2873 razy ]

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com

Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 7: baoo, cinas, Colonel, Janna, Kurczak, Maar, Wojciech
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 15 lut 2022, o 07:36 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 10350
Podziękował : 1280
Otrzymał podziękowań: 4123
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
Marku, wyglądasz super fit! :respekt: Ewidentnie to życie Ci służy!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 15 lut 2022, o 13:34 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
plitkin napisał(a):
Marku, wyglądasz super fit!

Wiktorze, zainspirowałeś mnie.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 16 lut 2022, o 21:45 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 kwi 2006, o 11:31
Posty: 16794
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 1884
Otrzymał podziękowań: 3334
Uprawnienia żeglarskie: ***** ***
-O- napisał(a):
Łazienki są na naprawdę wysokim poziomie, tak mniej więcej ****
Zabrakło 4 gwiazdek :-)
Silnych wiatrów i częstszych relacji, życzę!

_________________
Pozdrawiam,
Marek Grzywa



Za ten post autor Maar otrzymał podziękowanie od: -O-
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 18 lut 2022, o 23:36 
*** Ban ***

Dołączył(a): 6 kwi 2021, o 17:02
Posty: 200
Podziękował : 1
Otrzymał podziękowań: 12
Uprawnienia żeglarskie: Sternik morski
Ja cierpię dolę....brak słów i pytań....Chyba nie przygotowałem się
-O- napisał(a):
Będę się starał.

Jakie masz dalsze plany ?..


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 18 lut 2022, o 23:44 
*** Ban ***

Dołączył(a): 6 kwi 2021, o 17:02
Posty: 200
Podziękował : 1
Otrzymał podziękowań: 12
Uprawnienia żeglarskie: Sternik morski
-O- napisał(a):
Kompletny brak biurokracji. Nikt nie potrzebuje żadnych papierów. Wszystko odbywa się na podstawie danych uzyskanych w rozmowie. Nazwa jachtu, długość itp. Ceny są kalkulowane za stopę długości dziennie. W miejscach bardzo atrakcyjnych jak Annapolis, dobra cena za postój to 2$ W Nowym Jorku na Manhattanie 5$ ale już na Long Island czy Staten Island 2,5$ i można stanąć na bojce za 80$ za tydzień.

Bo wiesz, jestem z pewnego forum,ale chciałbym dowiedzieć się i znależć sens rejsu dookoła...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 26 lut 2022, o 04:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
Ten rejs wymagał przygotowania. Na okienko pogodowe czekałem blisko dwa tygodnie. Pogoda zimą jest tutaj trudna do przewidzenia. Prognozy już na dzień następny nie są pewne. Po wyjściu z portu, w chwili dojścia do Golfsztromu, wiatr miał zmienić kierunek z N na W, co istotnie miało mi ułatwić przejście. Tak się jednak nie stało. W chwili, gdy odczuwałem już działanie prądu, wiatr konsekwentnie wiał z północy i nie zmienił już kierunku. W efekcie wjechałem w wybudowane fale, które w takiej sytuacji są bardzo nieprzyjemne, gdyż nadchodzą zarówno z kierunków północnych jak i południowych. Wiatr tężał a prędkość jachtu malała do 3-4 w, gdy znalazłem się w środku prądu, który rwał z prędkością 4-5w. W tej sytuacji podparłem się silnikiem, gdyż wyjście ze strefy oddziaływania możliwie szybko było moim głównym celem. Znalazłem się w sytuacji bez planu B, gdyż nawet przyjęcie kierunku zgodnego z prądem niewiele poprawiłoby komfort, gdyż północny wiatr wiał z prędkością 25-30w. Pozostałem zatem na kursie 150. Na szerokości 34ᴼ30’N Golfsztrom był już na tyle słaby, że mogłem ogłosić wyjście ze strefy jego oddziaływania. Wiatr zmienił kierunek na NE, więc ustawiłem kurs 180 i od tej pory rejs stał się bardzo przyjemny. Nawet wtedy, gdy pogoda się załamała na wysokości 32ᴼ30’N i dmuchnął wschodni osiągając 40w (w porywach 50). Zmieniłem wówczas kurs na 230. Kasia nawet się nie obudziła. Ponieważ pięknie wiało to 840 Nm, przepłynąłem w pięć dni, co dało średnią prędkość blisko 7w.
Odprawa bezproblemowa. Byłem przygotowany na konieczność dokonania antygenowych testów, ale nie było to konieczne. Nie upierałem się.
Teraz stoję w Lucaya na Grand Bahama. Jest ciepło, pięknie i miło. Nowi znajomi, nowe opowieści i uprzejmości. We wtorek ruszam dalej na południe.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 5: M@rek, Maar, Ognisty Szkwał, puffin, Wojciech
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 14 mar 2022, o 01:54 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
W piątek opuściłem Nassau, gdyż miejsce, w którym stałem i zapowiedź silniejszego południowego (a potem północnego) wiatru budziły mój niepokój. Stałem w porcie przed mostami na kotwicy, tuż przy mielu od południa i torze wodnym od północy. Przejście pod mostami sobie odpuściłem, gdyż 72’ clearance jest na granicy szurania anteną. Mam jacht zmierzony od czubka anteny do linii wody w metrach i stopach. I to była dobra decyzja, gdyż kolega mający tą samą wysokość rozwalił sobie, dzień wcześniej, wiatrak na topie. Niska woda nie jest zawsze jednakowa, no i nawet niewielka fala może zrobić różnicę, przy jeździe na styk.
Ruszyłem więc w kierunku zachodniego brzegu Eleuthery. Wejście na płycizny przy Current Island odsłoniło magię bahamskich, lazurowych, kryształowo czystych wód. Do Alice Town dotarłem już po zmroku więc do zatoki (laguny) wpłynąłem rano. Wąskie, wykute w skale, wejście dawało mi extra około 1,5 m z każdej strony na żeglownej głębokości. W zatoce stało kilka jachtów a do wieczora przypłynęło kolejnych kilka. Zrobiło się trochę ciasno.
Wieczorem wiatr zaczął tężeć. Momentami 20w. Około północy pojawiły się porywy niosące złowrogi gwizd. Na sąsiednich jachtach nikt nie spał. W radiu trwała dyskusja o tym co nas czeka. Nad ranem wiatr miał zmienić kierunek o 180 st. O czwartej rano obudziło mnie nerwowe wołanie o pomoc na 16. Odpowiedział ktoś z jachtu stojącego obok nawołując do zachowania spokoju, tłumacząc, że jest blisko i obserwuje sytuację, zapewniając, że wcale nie wygląda to na wleczenie kotwicy. Gość nalega o pomoc. Jest ciemno, niebo jest zachmurzone. Skończyło się na wydaniu kilku metrów łańcucha dla pewności. Spojrzałem na Anchor Watch – wszystko ok. Zostawiłem też włączony ploter, żeby, w razie draki, mieć natychmiast orientację w terenie, jak stoję i skąd wieje.
Dzisiaj pojawiła się wiadomość (na grupie FB), że nieopodal miejsca, gdzie stałem w Nassau duży jacht wylądował na plaży a drugi po wschodniej stronie wyspy na skałach. Rozgorzała dyskusja, z której jak zwykle nic konkretnego nie wynikało, gdyż wszystkie wypowiedzi oparte były na domysłach. Ktoś pisał o wielkiej fali, ktoś inny, że na pokładzie nie było nikogo i takie tam.
Dzisiaj w nocy ma dalej wiać.
Jutro płyniemy dalej, jeszcze ze dwa przystanki i będziemy na Exumas.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 5: baoo, Maar, puffin, robertrze, Wojciech
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 9 maja 2022, o 05:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam

Na Bahamach spędziłem 2,5 miesiąca. Archipelag kilkuset wysp (z których tylko niektóre są zamieszkałe), z setkami kilometrów pięknych tropikalnych plaż, z niezliczoną ilością miejsc do kotwiczenia, tworzy niezwykle piękny żeglarski raj. Tubylcy są mili, serdeczni i uśmiechnięci, żyją skromnie, przeważnie w niewielkich murowanych domkach w luzackim wyspiarskim stylu. Jest tu superbezpiecznie. Na wszystkich karaibskich wyspach kradzieże są mniejszym lub większym problemem, pontony należy przypinać łańcuchem przy nabrzeżu a na noc podnosić z wody. Na Bahamach wystarczy przywiązana cuma. Jachtu nigdy nie zamykaliśmy schodząc na ląd. Aprowizacja jest możliwa tylko w kilku większych miastach. Pozostałe miejscowości są raczej średnimi lub małymi wioskami z bardzo limitowanym zaopatrzeniem. Ceny ok. 50% wyższe niż w USA. Tutaj praktycznie nie ma rolnictwa, wszystko jest importowane.
C-map może okazać się niewystarczający na Bahamach. W wielu miejscach brakuje szczegółów. Miałem dodatkowo Aqua Map i ten zestaw jest optymalnym rozwiązaniem.
Na kotwicach stoi zazwyczaj jeden albo najwyżej kilka jachtów. Wyjątkiem są większe miejscowości. Tam zazwyczaj funkcjonuje na 72 kanale o 8:00 radio dla żeglarzy. Nieźle sprawdzają się też grupy na FB dla poszczególnych rejonów, jak źródło lokoinformacji. Kwitnie życie towarzyskie.
Wszystkie rodzaje butli są tu napełniane gazem bez żadnych problemów.
Check-in.
Procedura rozpoczyna się przed wypłynięciem w kierunku Bahamów przez Internet dwuetapowo: 1. Należy uzyskać health visę i 2. Immigration. Jest to trochę zajmujące, gdyż strony nie zawsze działają należycie. Okazało się, że możliwe było załatwienie formalności również na miejscu.
Check-out.
To krótka wizyta u celników.

Generalnie na Karaibach formalności obowiązują na każdej wyspie. Najłatwiej jest na wyspach francuskich, najgorzej na Kubie i Jamajce, gdzie obowiązuje odprawa ze wszystkimi służbami (immigration, health, customs) i wszystkimi formalnościami przy każdym przemieszczeniu się jachtu w obrębie wyspy. Przy odprawie padają pytania o świeże warzywa, owoce i mięso. Obowiązuje całkowity zakaz przywożenia tych produktów. Dobra wprawka do tego co będzie towarzyszyło nam już zawsze w podróży. Mieliśmy w kokpicie kilka orzechów kokosowych. Pozwolono nam wypić sok, a orzechy zostały skonfiskowane.
Karaiby są bardzo zróżnicowane kulturowo i obyczajowo. Samodzielne państwa (np. St. Lucia, Dominikana czy Jamaica, radzą sobie zdecydowanie gorzej gospodarczo. Obszary biedy są znacznie większe w porównaniu z wyspami francuskimi, brytyjskimi czy US. Poziom bezpieczeństwa jest różny. Różny jest też stosunek miejscowej ludności do turystów. Od chłodnego, poprzez obojętność do przejawów niechęci. W tej konkurencji najsympatyczniej jest na Bahamach, potem wymienić należy Martynikę, St. Martin i St. Marten. Ale są też takie miejsca, gdzie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie historyczna prawda o czasach niewolnictwa. Należy liczyć się z tym, że na białego człowieka może ktoś patrzeć z lekceważeniem, zdarza się, że nieprzyjaźnie.

Od czasu wyjścia z Annapolis zepsuł się tylko nożny włącznik windy kotwicznej. Levmar z hermetycznie zamkniętym stykiem pozostał w zwarciu. Nowy już jest w drodze. Czyli jacht sprawuje się bardzo dobrze. Jest to stan na teraz, bo zgodnie głoszoną tutaj zasadą na jachcie jest wszystko zepsute, tylko jeszcze o tym nie wiesz.
Nowe panele pięknie bilansują energetykę, do tego stopnia, że sporo gotujemy na indukcji. Około południa stan naładowania wynosi 100%. Mam 1200W w panelach. „Wiatraków” już nie ma.
Teraz exploruję Jamaicę. W czerwcu planuję przelot do Kolumbii.


_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 13: bartosce, Colonel, Janna, junak73, M@rek, Maar, Ognisty Szkwał, pierzasty, puffin, robertrze, Stara Zientara, Wojciech, Wrona
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 23 cze 2022, o 07:41 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
Od poniedziałku przebywam na nowym kontynencie w Kolumbii, stoję w Kartagenie.
Przejście Morza Karaibskiego z Jamajki do Santa Marta okazało się niemożliwe, dlatego wylądowałem w Kartagenie.
Był to niewątpliwie najcięższy rejs jaki do tej pory odbyłem.
Ponad 600 Nm ostrym bajdewindem przy wietrze od 15 do 25 w ze szkwałami do 40 w. Miałem też około 10 burz z ogromną ilością wyładowań, co zapewniało sporo emocji – trafi nas, czy nie trafi. W tym rejonie trwa teraz sezon piorunów. Wyładowania nasilają się w miarę zbliżania się do Ameryki Południowej a najbardziej intensywne są w Panamie. Po drugiej stronie kanału nie jest już tak strasznie. Szczyt tego sezonu przypada na lipiec i sierpień. W październiku się kończy.
Ruszyłem z Montego Bay w kierunku zachodniego krańca wyspy. Liczyłem na możliwość przejścia wzdłuż południowego brzegu jak najdalej w kierunku wschodnim poprawiając kąt do wiatru do Santa Marta. Zapowiadane wiatry południowo wschodnie, nie wróżyły komfortowego przelotu kursem 160 a tak naprawdę 150, uwzględniając dryf i prąd panamski do 3 w, który zaczyna oddziaływać już w połowie drogi. Udało mi się dojść do Black River Bay. Akceleracja przy wyjściu z zatoki odebrała mi ochotę na kontynuowanie jazdy na wschód, jak „po kamieniach” przyjąłem południowy kurs. Akceleracje znam dobrze z Kanarów, więc wiedziałem co mnie czeka. Po kilku godzinach morze powoli się uspokajało, fale stawały się przewidywalne, aż w końcu żegluga pomimo ostrego kursu zaczynała sprawiać przyjemność. Obawiałem się wypiętrzenia fal na ogromnym wypłyceniu (miejscami do kilku metrów) ok 60 Nm na południe od Jamajki, ale zjawisko to było ledwo wyczuwalne. Przy wietrze 15-18 w kursem 30-40 st. do wiatru było naprawdę miło do momentu gdy przed dziobem pojawiało się białe światło i znikało, po czym pojawiał się błysk mocnego reflektora, tak jakby ktoś chciał zobaczyć, co kryje się za moimi światłami nawigacyjnymi. Było bardzo ciemno, księżyc jeszcze się nie pojawił. Było gładko, więc podostrzyłem 5 st. nie tracąc prędkości. Światło nadal pojawiało się i znikało, przesuwając się w moim kierunku. Myśli w takiej sytuacji krążą głównie w kierunku: czego ten ktoś tam chce i jakie ma zamiary. Na wszelki wypadek przygotowałem rakietnicę, Kasia zapytała, gdzie mam maczetę. Było już blisko. W pewnym momencie łódź przyjęła prostopadły do mojej burty kurs zbliżając się szybko. W takich sytuacjach sekundy upływają bardzo szybko. Stałem w kokpicie z radiotelefonem przy uchu udając, że rozmawiam przez telefon satelitarny a w drugiej ręce trzymałem rakietnicę. Odpaliłem silnik. Z odległości około 15 m kolejny błysk reflektora. Wiem, że musieli widzieć moje rekwizyty. Zapadła ciemność po ich stronie. Po chwili widziałem, jak zostają za rufą. Czy to byli dobrzy, czy źli ludzie pozostanie już tajemnicą. Nie wiem też, co chcieli osiągnąć takim zachowaniem. Wejście na mój pokład przy prędkości 7-8 w. byłoby niemożliwe. Wiele lat temu szukający wolności Afrykańczyk chciał wskoczyć mi na pokład w środku ciemnej nocy z kutra, krzycząc „liberty, liberty”.
Coraz częściej słyszę różne historie. Czasem są to sfrustrowani rybacy, którym skończyły się papierosy, ale czasem są to rybacy, którzy chcą sobie powetować nieudany połów. Bardzo pouczające jest również to, w jaki sposób zabezpieczają się niektórzy żeglarze udając się w rejony uznawane za mniej bezpieczne. Niestety dochodzi ciągle jeszcze do bandyckich napadów, nie tylko na morzu, ale również na kotwicowiskach, na szczęście są to ciągle rzadkie zdarzenia.
Godzinę później dopadła mnie burza. Przed dziobem miałem wielką czarną chmurę z wyładowaniami, pioruny waliły w wodę jeden po drugim. W takiej sytuacji pewne jest, że wiatr stężeje na krótko, ale mocno, po czym będzie szkwalił jeszcze przez jakiś czas, oraz pewne jest, że będzie niespodziewanie zmieniał kierunek, nawet o 180 st.
Każdy ma swój sposób na radzenie sobie w takiej sytuacji. Ważne jest, żeby trzymać pełną kontrolę nad jachtem. Ja refuję i luzuję żagle, oraz przyjmuję pełniejszy kurs, najlepiej w okolicach półwiatru. Wyłączam autopilota, gdyż trzymanie obranego kursu byłoby błędem kończącym się zwrotem przez sztag albo rufę. Uważne obserwowanie wiatru z ręką na sterze pozwala stosunkowo łatwo w takich warunkach utrzymać pełny kurs do wiatru, broniąc się przed zwrotem.
Takie fronty burzowe nawiedzały mnie wielokrotnie.
W połowie drogi wiatr zaczął tężeć. Zrobiło się 25, 30 i więcej w ciągu kwadransa. Chwilę później fale, do których się już przyzwyczaiłam, zaczęły „grać” zupełnie inny rytm. Zrefowałem się, autopilot trzymał ciągle kurs, wiatr trzymał kierunek. Niebo było bezchmurne. Fale stawały się coraz wyższe i unosiły jacht wysoko, potem zjazd, rycie, utrata prędkości, szarpniecie, woda przelatująca przez pokład i kolejna fala. Jazda w górę itd. Nie było to miłe. Zmiana kursu (odpadnięcie) natychmiast poprawi komfort. Pomyślałem, że zacznę od 10 st. I… nie dążyłem. Przed dziobem pojawiła się bardzo wysoka fala, Pod tę falę już nie mogłem podejść. Jacht wbił się w ścianę wody. Tym razem woda nie przelała się po pokładzie, tylko przeleciała nad pokładem. Z ogromnym hukiem walnęła w sprayhood, który nie stanowił żadnej przeszkody. Szwy puściły w ułamku sekundy. Tona wody wypełniła kokpit i znaczna jej część wlała się do mesy. Straciłem aparat fotograficzny, ulubiony rozkładany fotelik Kasi i parę innych drobiazgów, komputer przestał działać.
To był moment, w którym zdecydowałem, że Santa Marta nie będzie już celem naszego rejsu. Przyjąłem kurs na Kartagenę. Zmiana kursu o kilkanaście stopni znacznie poprawiła komfort żeglugi. Sprayhood pozszywałem ręcznie i życie zaczęło wracać do normy. Ale burze się nasilały.
60 Nm przed Kartageną wiatr zgasł. Wpłynąłem w strefę cisz. Widać było tylko błyski daleko za horyzontem.
To był ciężki rejs.

Pierwsze wrażenia z Kartageny są oszałamiające. Stoimy w Club De Pesca blisko centrum i starego miasta. Trzy sklepy żeglarskie jeden obok drugiego. Setki sklepów i restauracji. Wydaje się, że tu naprawdę niczego nie brakuje. Ceny bardzo niskie. O inflacji tutaj się nie mówi. Koloryt Ameryki Południowej wymieszany na ulicach starego miasta z uprzejmością i obfitością towarów tworzy niepowtarzalny klimat. Sklepy, restauracje i bary wypełnione są ludźmi. Zdziwiła mnie bardzo kolejka do jubilera. Na chodnikach pracują szewcy, rymarze (widziałem fryzjera), ale niesamowicie wyglądają małe stoliki - warsztaty, gdzie naprawiane są telefony i inna elektronika. Wszechobecny streetfood i wózki z napojami i kolorowymi owocami a tuż obok salony nowoczesnych sklepów i eleganckie restauracje. W aptekach dostępne są wszystkie leki bez recepty. Mój komputer został naprawiony nieomal na poczekaniu. Kolumbia to rewelacyjne miejsce do planowania napraw i remontów. Świetni fachowcy. Co najważniejsze wszyscy rwą się do pracy.
Odprawa tylko przez agenta. Jest to trochę kosztowne (260$) ale odpada chodzenie po urzędach. Na Jamajce dla odmiany jest to zorganizowane tak, że urzędnicy przychodzą do mariny na umówioną godzinę i dopełniają formalności, bez żadnych opłat.
W Kolumbii zamierzam spędzić co najmniej 4-6 tygodni.
Potem przeniesiemy się na San Blas, a w październiku Panama i kanał.

Filmik z morza po burzy z gładką wodą.

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com



Za ten post autor -O- otrzymał podziękowania - 7: baart, baoo, Hubert, Maar, Ognisty Szkwał, puffin, robertrze
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 23 cze 2022, o 14:10 

Dołączył(a): 29 sty 2012, o 08:55
Posty: 161
Podziękował : 118
Otrzymał podziękowań: 37
Uprawnienia żeglarskie: sternik morski
Super się czyta. Dziękujemy. Miłego odpoczynku.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 23 cze 2022, o 15:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 paź 2006, o 18:27
Posty: 706
Lokalizacja: Woda
Podziękował : 273
Otrzymał podziękowań: 706
Uprawnienia żeglarskie: sternik morski
-O- napisał(a):
Wyładowania nasilają się w miarę zbliżania się do Ameryki Południowej a najbardziej intensywne są w Panamie. Po drugiej stronie kanału nie jest już tak strasznie.
U mnie było dokładnie na odwrót. Po pacyficznej stronie miałem dużo więcej burz z piorunami.

_________________
Pozdrawiam
Szymon Kuczyński
Dookoła świata, raz jeszcze..
http://calloftheocean.pl/


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 23 cze 2022, o 16:40 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2008, o 17:28
Posty: 1971
Lokalizacja: Karaiby
Podziękował : 746
Otrzymał podziękowań: 1377
Uprawnienia żeglarskie: nie posiadam
baoo napisał(a):
U mnie było dokładnie na odwrót.

Tak się wypowiedział nasz agent z Panamy odpowiadając na pytanie, kiedy najwcześniej bez większego stresu przejść kanał. Sugerował październik i, że po stronie Pacyfiku mniej dokucza już.
Powiedział, też, że 40% katamaranów jest trafionych w szczycie sezonu. Sugerując, że mam się nie obawiać :)
Będę na miejscu to się przekonam na własnej skórze, tak jak Ty.
Tymczasem na Instagramie naszej mariny pojawiła się welcome fotka.
Miłe.


Załączniki:
Screenshot 2022-06-23 at 10.18.55.jpg
Screenshot 2022-06-23 at 10.18.55.jpg [ 301.65 KiB | Przeglądane 280 razy ]

_________________
Marek (dawniej Jeanneau - wszystko się kiedyś kończy)
Czas ruszać. www.newkate.com
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 23 cze 2022, o 16:57 

Dołączył(a): 29 sty 2012, o 08:55
Posty: 161
Podziękował : 118
Otrzymał podziękowań: 37
Uprawnienia żeglarskie: sternik morski
Fajny zwyczaj. Ale jak na taki przelot, to jesteściecie wyjątkowo uśmiechnięci i zadowoleni:))))


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
[ Index Sitemap ]
Frezowanie modeli 3D | Stocznia jachtowa | Nexo yachts | Łodzie wędkarskie Barti | Szkolenia żeglarskie i rejsy NATANGO
Olej do drewna | SAJ | Wypadki jachtów | Marek Tereszewski dookoła świata | Projektowanie graficzne


Wszystkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment serwisu "forum.zegluj.net" ani jego archiwum
nie może być wykorzystany w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody właściciela forum.żegluj.net
Copyright © by forum.żegluj.net


Nasze forum wykorzystuje ciasteczka do przechowywania informacji o logowaniu. Ciasteczka umożliwiają automatyczne zalogowanie.
Jeżeli nie chcesz korzystać z cookies, wyłącz je w swojej przeglądarce.



POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL