Forum Żeglarskie

Zarejestruj | Zaloguj

Teraz jest 21 lis 2019, o 16:57




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 3 lis 2019, o 22:10 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 sie 2014, o 21:16
Posty: 5515
Podziękował : 3671
Otrzymał podziękowań: 1398
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
Byliśmy dzisiaj na obiedzie u naszego ulubionego "islamisty", który prowadzi przydrożny bar z gruzińskim i armeńskim żarciem.
Zamówiliśmy chinkali i muszę Wam powiedzieć, że były przepyszne.
Ale "islamista", może przez roztargnienie, nie podał nam sztućców.
Kiedy zwróciłem mu ( delikatnie ) uwagę na ten drobny fakt - dostaliśmy dwa widelce i przeprosiny zaakcentowane uniżonym ukłonem...
Co do samych "pierożków", to spałaszowaliśmy je ze smakiem do ostatniego okruszka.
Dla zobrazowania, jeśli ktoś ( podobnie jak my dzisiaj ) widzi to pierwszy raz...
Chinkali na talerzu wyglądają tak:

Obrazek

Odrobinkę nas jednak rozczarowało, że pierożki niedogotowane po prostu. Te "dzióbki"
( górne części owych "sakiewek" ) były stanowczo zbyt twarde.
No ale mimo to zjedliśmy do ostatniego okruszka...

Teraz przeglądamy sobie w internecie przepisy na chinkali i tarzamy się ze śmiechu :lol:
Okazuje się, że to draństwo je się rękoma, chwytając właśnie za ten niedogotowany dzióbek ( dlatego on jest twardy ). Przy czym "dzióbka" się oczywiście nie zjada :lol:

_________________
У каждого какой-то козырь есть. Я тупой...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 3 lis 2019, o 22:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:46
Posty: 1750
Lokalizacja: Rumia
Podziękował : 307
Otrzymał podziękowań: 277
Uprawnienia żeglarskie: kpt. jacht.
Raz byłem ze znajomymi w restauracji i znajoma zamówiła zupę krem, nie pamiętam juz z czego, kelnerka zupę podała i odeszła. Okazało się że zupa była ledwo ledwo ciepła, prawie zimna.
Zawołalismy ją żeby zupę podgrzać. Grzecznie zabrała i po chwili przyniosłą gorącą.
Znajoma wpałaszowała, oczywiście komentarzom nie było końca.
Po obiedzie pani przyszła spytać czy wszystko smakowało. Oczywiście dalej poszedł komentarz o zupie, na to kelnerka zawołała kucharza, chłop przyszedł i powiedzaił że ta zupa nie powinna być ciepła bo to rodzaj chłodnika. :rotfl:

_________________
pozdro Zbyszek
Starlight30 s/y JARICHO
www.maxiskippers.pl



Za ten post autor junak73 otrzymał podziękowanie od: MarekSCO
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 3 lis 2019, o 22:33 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 8275
Podziękował : 1062
Otrzymał podziękowań: 3286
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
MarekSCO napisał(a):
...
Zamówiliśmy chinkali...
Ale "islamista", może przez roztargnienie, nie podał nam sztućców.
Kiedy zwróciłem mu ( delikatnie ) uwagę na ten drobny fakt - dostaliśmy dwa widelce i przeprosiny zaakcentowane uniżonym ukłonem...

No ale mimo to zjedliśmy do ostatniego okruszka...


Niezła wpadka. Ale to nic, chinkali to dość specyficzne danie. U siebie w knajpach nieraz byłem świadkiem awantury i pozbawienia kelnera napiwków przez popisujących się klientów za to, że do ryby noża nie podał.
Znajomy restaurator zbiera regularne paszkwile w Internecie za to, że "kieliszek wina nie jest kieliszkiem, tylko wino nalane nawet nie do połowy". I nie przekonasz.

Chinkali uwielbiam jeść i nauczyłem się je całkiem przyzwoicie gotować. Po wielu próbach i długim okresie poszukiwania, wreszcie udało się opracować dobry przepis na ciasto.
Chinkali jemy rękoma, chwytając za ogonek. Odwracamy sakiewkę, nadgryzamy delikatnie w jednym miejscu (mała dziurka) i wypijamy sok. Po wypiciu soku jemy resztę, odkładają ogonek. Sok w chinkali jest najważniejszy, jest istotą tych pierożków. Jedząc je widelcem tracimy ten najważniejszy składnik.

W moim domu goszczą na stole kilka razy w miesiącu



Za ten post autor plitkin otrzymał podziękowania - 2: jarmiel, MarekSCO
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 15:25 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 paź 2011, o 18:24
Posty: 3907
Lokalizacja: Kraków
Podziękował : 198
Otrzymał podziękowań: 975
Uprawnienia żeglarskie: galernik
Ja lubię zabawne wpadki językowe, które zdarzają się na adriatyckich rejsach. Gro ludzi nie ma potrzeby, okazji, korzystać z langłydży inaczej niź na wakacjach raz, dwa razy do roku, a edukację, kontakt z językiem, zakończyli w liceum naście, dzieści lat temu. Z braku językowej biegłości przebiegłości, niektóre zdania przechodzą do historii.
Hitem września - sytuacja pięknochorwackomiasteczkowa, siadamy w sześć osób w knajpce, by przed wypłynięciem napić się dobrej kawy. Nastroje sielskie, humory szampańskie.
Podchodzi kelner a kumpel radośnie, donośnie: "white coffee for ever!!!"
Trzeba powiedzieć, że kelner profesjonalista. Jedynie ułamek sekundy miał minę dziwną i oczy szukajace w niebie natchnienia. Z kamienna twarzą, bez zbędnych pytań odszedł kiedy my probowaliśmy nie pospadać z krzeseł ze śmiechu po strzelistym, emfatycznym manifeście kumpla kawosza :)

_________________
Tomek Sosin - +48 724 334 721
... jakby było lepiej - to by sie nie dało wytrzymać!



Za ten post autor Sajmon otrzymał podziękowanie od: MarekSCO
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 15:37 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 8275
Podziękował : 1062
Otrzymał podziękowań: 3286
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
Podczas rejsu pomiędzy Sardynią a Korsyką mieliśmy kilka przygód kawowych. Najpierw w la-madaleńskiej kawiarni żona zamówiła latte, i po kilku doprecyzowaniwch czy zimne czy gorące (calde po włosku- gorące, a po angielsku kojarzy sie z "cold", więc "no calde, hot" miało oznaczać w naszym mniemaniu gorące, a w rozumieniu kelnera- chorobę psychiczną w naszych kręgach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby po dłuższych dyskusjach żona nie dostała... szklankę gorącego mleka. Wszakże latte- to mleko, ponoć.

Cześć dalsza była na Korsyce. W pięknej bonifaciańskiej kawiarence tym razem kolega chciał się popisać i zamówił "latte", twierdząc, że Francuz będzie wiedział o co chodzi. Kiedy starszy kelner przyniósł zamówienie- na tacy została herbata, do której nikt się nie przyznawał, a zabrakło kawy. La tea wszakże jest herbatą.


Ostatnio edytowano 4 lis 2019, o 15:39 przez plitkin, łącznie edytowano 1 raz


Za ten post autor plitkin otrzymał podziękowanie od: MarekSCO
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 15:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 sie 2012, o 19:24
Posty: 1216
Podziękował : 59
Otrzymał podziękowań: 211
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
plitkin napisał(a):
Chinkali uwielbiam jeść i nauczyłem się je całkiem przyzwoicie gotować. Po wielu próbach i długim okresie poszukiwania, wreszcie udało się opracować dobry przepis na ciasto.

Podzielisz się przepisem?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 17:03 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 paź 2010, o 14:59
Posty: 4251
Lokalizacja: Kraków
Podziękował : 1510
Otrzymał podziękowań: 1638
Uprawnienia żeglarskie: ciut ciut
Wert23 napisał(a):
plitkin napisał(a):
Chinkali uwielbiam jeść i nauczyłem się je całkiem przyzwoicie gotować. Po wielu próbach i długim okresie poszukiwania, wreszcie udało się opracować dobry przepis na ciasto.

Podzielisz się przepisem?

Też proszę. :-)

_________________
"Moje czasy" są teraz.
Pozdrawiam,
Smoczyca


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 17:24 

Dołączył(a): 21 lis 2017, o 08:47
Posty: 449
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował : 22
Otrzymał podziękowań: 50
Uprawnienia żeglarskie: żeglarz jachtowy
Pójdę o krok dalej, poproszą podesłać do mnie już zrobione :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 18:26 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 8275
Podziękował : 1062
Otrzymał podziękowań: 3286
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
Jak nie zapomnę, to napiszę, ale z kompa. Czyli jutro lub pojutrze. To jedno z moich ulubionych dań. W ogóle, to uwielbiam różne pierogi. Teraz mam fazę na chińskie, czyli będę się uczył. Pierwsze próby niezadowalające.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 19:34 

Dołączył(a): 12 lut 2015, o 12:49
Posty: 1233
Podziękował : 141
Otrzymał podziękowań: 220
Uprawnienia żeglarskie: Morskie-turystyczne
Nowy Rok w Chinach to czas Jiaozi.
Całe rodziny biorą udział w przygotowaniu dań wg. rodzinnych receptur.
Zajadaliśmy się również podsmażanymi.

_________________
------------------------

Pozdrowienia
Andrzej


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 21:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 sie 2012, o 19:24
Posty: 1216
Podziękował : 59
Otrzymał podziękowań: 211
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
plitkin napisał(a):
Jak nie zapomnę, to napiszę, ale z kompa. Czyli jutro lub pojutrze. To jedno z moich ulubionych dań. W ogóle, to uwielbiam różne pierogi. Teraz mam fazę na chińskie, czyli będę się uczył. Pierwsze próby niezadowalające.
A jadłeś chińskie? Jeśli tak to gdzie jeśli mogę zapytać?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 4 lis 2019, o 23:03 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 8275
Podziękował : 1062
Otrzymał podziękowań: 3286
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
Jadłem tylko w europejskim wydaniu: w knajpach w Polsce, UK i w Rosji. Oryginalnych nie jadłem, ale i te co jadłem smakują mi bardzo i narazie nie umiem powtórzyć.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 5 lis 2019, o 08:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 sie 2012, o 19:24
Posty: 1216
Podziękował : 59
Otrzymał podziękowań: 211
Uprawnienia żeglarskie: nie podano
Ano właśnie. To jest europejska chińszczyzna. Nie twierdzę, że zła. Jednak nijak się ma do tej z Chin. Nie jestem fanem tamtejszych smaków. Natomiast za niemiecką chińszczyzną przepadam.
Sorki za ten wtręt ale trochę Twój wpis odebrałem, iż chcesz uzyskać smak oryginalnych pierożków. Tylko co jest oryginalne?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 5 lis 2019, o 11:27 

Dołączył(a): 10 lut 2009, o 11:29
Posty: 152
Podziękował : 16
Otrzymał podziękowań: 22
Z gaf to walnąłem w Grecji raz... Na Santorinii jest tawerna u Dimitrisa. Poszedłem do niej rano, będąc tam po raz pierwszy i miejsca na kolację szukając. Bardzo miły właściciel powiedział, że pracuje u nich Polak i się dogadamy bez problemu. Wieczorem okazało się, że 'Polak' był Bułgarem. Dimitris rzucił coś w stylu 'przecież co to za różnica'. Ja po paru kieliszkach winka szybszą gębę niż myśli miałem i odparłem - 'w sumie żadna - jak między Grekiem a Turkiem'.
Na szczęście nie dostałem w mordę, ale minę zrobił nietęgą. Kolecje zjedliśmy tam dwa razy i nie otruli nas, na szczęście...



Za ten post autor urbos otrzymał podziękowanie od: MarekSCO
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 8 lis 2019, o 14:13 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 8275
Podziękował : 1062
Otrzymał podziękowań: 3286
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
Zgodnie z obietnicą - mój przepis na Chinkali.
Na wstępie: jestem radykalnym przeciwnikiem wprowadzania do kuchni religii gastronomicznej, czyli bezwzględnego trzymania się "poprawności"/autentyczności przepisów i td. Śmieszą mnie teksty typu "prawdziwy szaszłyk może być zrobiony tylko ręką mężczyzny i na węglu po ognisku na brzozowym drewnie". Ja wyznaję zasade, iż nie istnieje żaden zerojedynkowy standard poprawności w kuchni, ani żaden jedynie słuszny przepis na jakieś danie. A na słowo "prawdziwy" w kuchni dostaję drgawek lub się jedynie śmieję. Zatem, przedstawione przeze mnie przepisy nie są ani "poprawne", ani "prawdziwe", ani "oryginalne" ani jedynie słuszne. Są owocem kilku lat moich prób i są wypracowaną na dzisiaj umiejętnością i wyczuciem smaku. Za rok może to się zmienić, gdyż albo nauczę się robić inaczej, albo skoryguję smak dania, albo nauczę się nim precyzyjniej sterować.

Chinkali po-mojemu:
O ile z farszem nie miałem od początku większych problemów i potrafię robić ciekawe (dla mnie) wariacje, o tyle ciasto stanowiło powazny problem i nie powiem, że problem rozwiązalem do końca w powtarzalny i merytoryczny sposób. Jednak ostatnie efekty mnie bardzo satysfakcjonują.
Do ciasta używam mąki Basia (uważam, że jest ogromna różnica pomiędzy mąkami, nawet w ramach jednej marki - w zależności od cholera wie czego). Basia Poznańska typ 500 wydaje się być optymalna. Ostatnio dodałem trochę "luksusowej" - mam wrażenie, że ona jest drobniej zmielona i ciasto wyszło też bardzo dobre. Mąkę trzeba obowiązkowo przesiać (jest róznica w cieście wyczuwalna dla mnie). Do mąki wsypuję sól (zboczeńcy każą rozpuszczać sól w wodzie - wg mnie nie ma to znaczenia w cieście bezdrożdżowym) i dodaję wodę. Najpierw dodaję wrzątek (50% planowanej ilości), później już zimną wodę. Ile wody? To zależy od mąki, czasem wypije więcej, czasem mniej. Mniej-więcej 30% wagi mąki. Zasada: ciasto musi być bardzo, ale to bardzo tęgie/gęste. Właściwie, to doszedłem do tego, że tuż po wyrobieniu ciasto nie jest jeszcze ciastem, tylko takimi kawałkami z mieszanki wodno-mącznej. Na tyle mało wody, że się nie klei w jednolitą całość. Wyrabiam tak długo jak dam radę, sklejam w kulkę, owijam ciasno folią i kładę na stole (nie wkładam do lodówki).

Dalej robię farsz. Tutaj wariacji jest mnóstwo. Podam podstawowe składniki, a później możliwe wariacje. Podstawa - to mielona wołowina i wieprzowina. NIGDY, PRZENIGDY nie kupujcie mielonego w sklepie. Albo kupujemy kawałek i mielimy sami, albo kupujemy kawałek i prosimy o zmielenie w sklepie. Wcześniej bezwzględnie prosimy o umycie maszyny (tam są zawsze resztki po poprzednim mieleniu i nie wiadomo ile czasu tam zalegają i co to konkretnie jest). Mięso: tu są 2 zasady. Generalnie: im bardziej tłuste, tym lepiej, bo tłuszcz jest przewodnikiem smaku. Ja bardzo tłustego unikam, więc kupuję łopatkę wieprzową i jakiś przyzwoity kawałek wołowiny (z tej bardziej tłustej to antrykot mi smakuje, ale rostbef jest spoko i ma wyraźny smak). Powszechnego wszechobecnego udźca unikam - nie mój smak. Mięso mielimy na grubych oczkach maszyny.

Do farszu mielimy cebulę - całkiem sporo. Powiedzmy, że 1/5-1/4 masy farszu. Trochę czosnku (też mielimy).
Siekamy zieleninę. Dowolną - wg smaku. Ja preferuję kolendrę i koperek. Może być natka pietruszki. Sporo zieleniny.
Dodajemy podstawowe przyprawy: sól, pieprz czarny, kminek rzymski (wg smaku, nie za dużo). Fakultatywnie (ja dodaję): czerwoną paprykę, trochę wędzonej czerwonej papryki i chili (lubię ostre smaki).
Fakultatywnie dodaję do farszu drobno posiekaną czerwoną papryczkę chili.

I ostatni krok: wlewamy do farszu dużo wywaru wołowego (bulionu). Dużo - czyli farsz ma się stać dość płynny, wręcz całkiem płynny. I teraz mieszamy. Uwaga - mieszamy delikatnie łyżką. Nie mieszać mikserem, bo później nadzienie wychodzi takie sklejone w kulkę, a ja preferuję kiedy farsz w chinkali jest sypki.

Próbujemy farsz i ciasto w smaku.

Teraz wracamy do ciasta. (po min. 30 minutach, lepiej dać mu więcej czasu). Mieszamy po raz kolejny. Gluten zaczął pracować, więc ciasto powinno się posklejać, ale nadal być bardzo tęgie. Robimy "kiełbasę" o średnicy ok. 5 cm i odrywamy kulki - trochę większe od piłeczki do ping-ponga (uwaga, kilka lat temu zwiększono ich rozmiar ;) ). Wałkujemy podsypując mąką na dość duży placek. Przy czym staramy się rozwałkować tak, by środek był trochę grubszy, a brzegi ciękie. Wielkość placka - większa od dłoni - jak spodek do filiżanki lub większy.
Na środek wykładamy farsz (mieszamy za każdym razem, bo mięso "oddaje" bulion, a nam zależy by było go jak najwięcej) i lepimy sakiewki. Lepienie nie jest trudne - zawijamy boki fałdkami, zlepiając na górze. Puryści twierdzą, że 18 fałdek to dobry wynik, a 32 to mistrzostwo. Olejcie to - to dla wierzących gastrowyznawców. Na koniec zlepiamy ogonek. Wszystko widać tu (choć wałkowanie tej pani wychodzi lepiej niż lepienie moim zdaniem):


Niektórzy obcinają górę ogonka by była ładna, inni nie. To kwestia gustu.

Gotowanie: bierzemy jak największy gar o jak największej średnicy (szeroki). Wlewamy dużo wody, zagotować z liściem laurowym i solą. Jak się woda zagotuje, rozkręcić wodę w garnku łyżką i wrzucać pojedyńczo chinkali. Maksymalny gaz - aż się woda zagotuje ponownie, wtedy zmniejszamy gaz tak by bulgotało, ale nie za mocno i gotujemy 6 minut. Przed wyjęciem wlewamy do gara kubek zimnej wody i wyjmujemy chinkali na talerz.

Posypujemy na talerzu je czarnym pieprzem. Można podawać z jogurtem naturalnym lub śmietaną (podajemy obok).

Jemy chinkali tak: bierzemy za ogonek (poczekajmy chwilę aż wystygnie). Odwracamy i delikatnie nadgryzamy w rogu. Wypijamy cały bulion i dopiero wtedy gryziemy. Ogonki zostawiamy - po tym się tradycyjnie poznaje kto ile chinkali zjadł, a poza tym one są niedogotowane.

Przepisów w sieci jest mnóstwo.



Moje chinkali (foty znalezione w tel):


Załączniki:
20191026_191508_resized.jpg
20191026_191508_resized.jpg [ 133.48 KiB | Przeglądane 347 razy ]
20191026_184342_resized.jpg
20191026_184342_resized.jpg [ 123.65 KiB | Przeglądane 347 razy ]
Komentarz: Gotowe, jeden nadgryziony (już bez bulionu). Córa dla jaj odgryzła wszystkie ogonki - są, jak widać, surowe w środku.
20191104_172934.jpg
20191104_172934.jpg [ 79.9 KiB | Przeglądane 347 razy ]

Za ten post autor plitkin otrzymał podziękowania - 9: Janna, Maar, MarekSCO, Piorun, Ryś, Sąsiad, Wert23, Wojciech, Zbieraj
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 9 lis 2019, o 21:25 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 gru 2012, o 16:48
Posty: 2245
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował : 423
Otrzymał podziękowań: 633
Uprawnienia żeglarskie: wystarczające
plitkin napisał(a):
Wałkujemy podsypując ciastem na dość duży placek.
Rozumiem, że mąką?

_________________

***********************************************
* Gdyby wszyscy byli bogaci nikt nie chciałby wiosłować *
***********************************************


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 9 lis 2019, o 23:18 

Dołączył(a): 16 lis 2010, o 16:17
Posty: 8275
Podziękował : 1062
Otrzymał podziękowań: 3286
Uprawnienia żeglarskie: pływam sobie gdzie chcę
Tak, mąką. Nie mam już jak poprawić.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 10 lis 2019, o 06:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 paź 2010, o 14:59
Posty: 4251
Lokalizacja: Kraków
Podziękował : 1510
Otrzymał podziękowań: 1638
Uprawnienia żeglarskie: ciut ciut
plitkin napisał(a):
Tak, mąką. Nie mam już jak poprawić.

Poprawiłam.

_________________
"Moje czasy" są teraz.
Pozdrawiam,
Smoczyca



Za ten post autor Janna otrzymał podziękowanie od: plitkin
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: mariaciuncia, Wolfwind i 67 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
[ Index Sitemap ]
Senior | Stocznia jachtowa | Nexo yachts | Łodzie wędkarskie Barti | Projektowanie graficzne | Szkolenia żeglarskie i rejsy NATANGO
Olej do drewna | SAJ | Ośrodek Żeglarski AM | Setką przez Atlantyk | Opieka Senioralna | Kapiszonownik


Wszystkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment serwisu "forum.zegluj.net" ani jego archiwum
nie może być wykorzystany w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody właściciela forum.żegluj.net
Copyright © by forum.żegluj.net


Nasze forum wykorzystuje ciasteczka do przechowywania informacji o logowaniu. Ciasteczka umożliwiają automatyczne zalogowanie.
Jeżeli nie chcesz korzystać z cookies, wyłącz je w swojej przeglądarce.



POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL