Forum Żeglarskie

Zarejestruj | Zaloguj

Teraz jest 14 gru 2018, o 09:51




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 8 cze 2018, o 14:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2009, o 01:45
Posty: 9866
Podziękował : 2846
Otrzymał podziękowań: 3251
Uprawnienia żeglarskie: różne....
Wakacje za pasem... Oby nie musiało się przydać:

Toniemy po cichu....

Tonący nie wygląda jakby się topił
Kapitan wskoczył do wody w ubraniu, prosto z kabiny i zaczął płynąć sprintem w kierunku ofiary. Jako były ratownik skupił swój wzrok na ofierze, kiedy płynął prosto na ludzi, którzy pływali między plażą, a zakotwiczoną łódką. "On chyba myśli, że się topisz", powiedział mąż do żony. Wcześniej pryskali na siebie wodą, ona krzyczała, ale teraz już znieruchomieli stojąc po szyję w wodzie na piaskowej mieliźnie. „Przecież wszystko jest w porządku, co on wyprawia?", zapytała żona, nieco zirytowana. Mąż krzyknął „Wszystko w porządku!" machając do kapitana, żeby zawrócił, ale ten dalej twardo płynął w ich kierunku. „Z drogi!" krzyknął, gdy przepływał między nimi. Dokładnie trzy metry za ich plecami, topiła się ich dziewięcioletnia córeczka. Już bezpieczna w ramionach kapitana wybuchła płaczem, "Tatusiu!"

W jaki sposób kapitan rozpoznał z trzydziestu metrów coś, czego nie zauważył ojciec z trzech? Tonięcie nie wiąże się z głośnym pluskiem i wołaniem o pomoc jak uważa większość ludzi. Kapitan przeszedł szkolenie jak rozpoznać tonącego, prowadzone przez ekspertów z wieloletnim doświadczeniem. Ojciec wiedział jak wygląda tonący z telewizji. Jeśli spędzasz czas na wodzie lub w jej pobliżu musisz mieć pewność, że ty i twoja załoga wiedzą na co zwrócić uwagę, gdy ktoś znajduje się w wodzie. Dziewczynka nie wydała z siebie najcichszego dźwięku kiedy tonęła. Jako były ratownik nie byłem zdziwiony, gdy usłyszałem tę historię. Ludzie toną w ciszy. Machanie rękami, pryskanie wodą i krzyk podczas takich dramatycznych chwil można zobaczyć tylko w telewizji. W realnym życiu to naprawdę rzadkość.

Instinctive Drowning Response - jak określił to dr Francesco A. Pia, jest tym, co ludzie robią, by uniknąć utopienia się. To nie wygląda tak, jak sobie większość ludzi wyobraż. Nie ma rozbryzgiwania wody, machania rękami, krzyczenia i wołania o pomoc. Żeby lepiej sobie wyobrazić jak mało dramatycznie wygląda topienie się pomyśl nad tym: utonięcie jest na drugim miejscu jeśli chodzi o przyczynę wypadków śmiertelnych u dzieci poniżej 15 roku życia. Z 750 dzieci, które utopią się w przyszłym roku 375 utonie nie dalej niż 20 metrów od rodziców lub innych dorosłych. W dziesięciu procentach przypadków rodzic widzi tonące dziecko, ale nie zdaje sobie z tego sprawy! Dr Pia opracował listę wskazówek jak rozpoznać tonącego:

Poza rzadkimi przypadkami ludzie, którzy toną, fizycznie nie są w stanie wołać o pomoc. Nasz układ oddechowy został stworzony do oddychania. Mowa pełni drugorzędną funkcję. Żeby coś powiedzieć proces oddychania musi przebiegać sprawnie i nie być niczym zakłócony.

Usta tonących na przemian znajdują nad i pod poziomem lustra wody. Nie znajdują się ponad powierzchnią wystarczająco długo, by zrobić wydech, wdech i jeszcze krzyknąć po pomoc.

Tonący oddychają bardzo szybko chcąc nabrać powietrza zanim znów znajdą się pod wodą. Nie są w stanie krzyczeć.

Tonący nie potrafią machać rękami po pomoc. Odruchowo rozkładają ramiona i wykonują ruchy pozwalające utrzymać się na powierzchni, by móc oddychać.

Tonący nie potrafią kontrolować ruchów rąk. Nie są w stanie się uspokoić i machać rękami po pomoc, płynąć w kierunku ratującego lub złapać się koła ratunkowego.

Od początku do końca ich ciało znajduje sie w pionowej pozycji, nie potrafią machać nogami. Ludzie, którzy toną walczą na powierzchni wody przez 20 do 60 sekund zanim pójdą pod wodę.

To oczywiście nie oznacza, że osoba krzycząca o pomoc nie potrzebuje pomocy - oni doświadczają tzw rozpaczy wodnej. Nie trwa to długo, ale w przeciwieństwie do prawdziwego topienia się, ofiary potrafią ułatwić zadanie ratownikom, bo są w stanie chwytać przedmioty takie jak lina itd.

Zwróć uwagę na poniższe oznaki:

* Głowa w wodzie, usta na poziomie lustra wody

* Głowa przechylona do tyłu i otwarte usta

* Szklane oczy i puste spojrzenie

* Zamknięte oczy

* Włosy opadające na czoło lub oczy

* Nogi nie pracują, pozycja pionowa

* Gwałtowne łapanie powietrza

* Nieudane próby płynięcia w określonym kierunku (osoba próbuje płynąć, ale stoi w miejscu)

* Próby płynięcia na plecach

Więcj jeśli członek załogi wypadnie za burtę i wszystko wygląda ok - nie bądź tego taki pewien. Czasami najczęstszą oznaką, że ktoś się topi jest to, że na to nie wygląda. Mogą wyglądać jakby „kroczyli" w wodzie i patrzeli w kierunku pokładu. Jak się upewnić? Zapytaj "Wszystko w porządku?". Jeśli taka osoba nie potrafi odpowiedzieć - prawdopodobnie się topi. Jeśli patrzy na Ciebie pustym spojrzeniem - całkiem prawdopodobne, że zostało ci 30 sekund, by ją uratować. Do rodziców: dzieci, które bawią się w wodzie robią hałas. Jeśli ucichną podpłyń do nich i dowiedz się co jest grane.

Autorem tekstu jest Mario Vittone
tekst skopiowany z Medkursy.pl

_________________
Jaromir Rowiński aka pierdupierdu
Jeżeli masz ochotę komentować takie poglądy, których co prawda nigdy nie wyraziłem, ale które kompletnie bez sensu i z sobie tylko znanej przyczyny usiłujesz mi przypisać - droga wolna. Śmiesznych nigdy dość...



Za ten post autor Jaromir otrzymał podziękowania - 8: aldi, bury_kocur, cinas, Hania, Janna, juzekp, Kurczak, Ryś
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 10 cze 2018, o 18:53 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2013, o 16:44
Posty: 1519
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 226
Otrzymał podziękowań: 741
Uprawnienia żeglarskie: jsm
Jaromirze, wołami i na czerwono.
Szkoląc instruktorów, walczę z wiatrakami tłumacząc jak uczyć ludzi reakcji na człowieka za burtą i jak NIE wprowadzać ich w błąd trenując podejmowanie człowieka nie używając do tego koła. Tzn. by to koło "nie robiło" za owego człowieka.
Druga sprawa, to wrzaski na wodzie "człowiek za burtą". Niech tylko jedna załoga 4 osobowa ćwiczy to już wystarczy by znieczulić otoczenie. A co gdy naprawdę ktoś będzie za burtą ???
Argumentem zawsze jest, że ludzie mają nauczyć się komendy. Jak dla mnie chore tłumaczenie, bo jak się ludziom wyjaśni co i jak, to można albo tę "komendę" podać cicho albo wymyślić cokolwiek innego do wołania.
By sprowadzić na ziemię w pierwszym rzędzie moich instruktorów, kupiłam specjalnego manekina do takich treningów. Waży 50 kg. Co ciekawe - manekin nie ma głowy.
Może właśnie z powodów takich jak opisane w artykule Jaromira ?

Ilu z Was było za burtą jachtu morskiego ? Ja byłam, dobrowolnie. Nigdy więcej. Osobiście kompletnie nie wierzę w skuteczność akcji na morzu w złych warunkach, fart i tyle. Piszę w złych, bo w dobrych jak odpowiednio wcześnie reszta zauważy ... to jakaś tam szansa jest.

Jaromirze, jeszcze raz dzięki za artykuł.

_________________
Jestem w tym wieku, że milczę gdy ktoś opowiada głupoty.
Szkoda mi czasu na walkę z idiotami.
Hania - Halina - Inka



Za ten post autor Hania otrzymał podziękowania - 3: burzum, Kurczak, Moniia
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 10 cze 2018, o 21:08 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lut 2011, o 00:42
Posty: 10354
Lokalizacja: Cząstków Mazowiecki
Podziękował : 170
Otrzymał podziękowań: 1571
Uprawnienia żeglarskie: Kpt jacht., kpt mot., mech. statkowy
Hania napisał(a):
Ilu z Was było za burtą jachtu morskiego ?


Byłem - też dobrowolnie.

Wyskoczyłem za burtę z własnego jachtu wiedząc, że na pokładzie jest osoba mająca pojęcie o żeglarstwie.

I więcej tego doświadczać nie chcę.

Poza tym będąc przytomnym usiłowałem wejść na własny jacht z wody, co też było ciekawym doświadczeniem, bo aby otworzyć drabinkę na rufie trzeba otworzyć z rufy klapę a żeby otworzyć klapę trzeba być na pokładzie - kwadratura koła.

Kłania się film - chyba - "głębia oceanu" ...

Po tych doświadczeniach założyłem na rufie drabinkę ratunkową - taka sznurkową - wyciąganą z wody.

Daje ona przynajmniej cień szansy wyjść z wody człowiekowi, który wypadł, a któremu nie ma kto pomóc z pokładu...

To były naprawdę ciekawe doświadczenia - polecam je na pełnym morzu każdemu ...

_________________
Pozdrawiam
Włodzimierz "Bury Kocur" Ring
S/y "Bury Kocur IV"
POL 8888

"Jeżeli chodzi o podatki to nikt nie jest patriotą"
G.Orwell



Za ten post autor bury_kocur otrzymał podziękowanie od: Moniia
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 10:08 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 cze 2009, o 16:22
Posty: 7962
Lokalizacja: Brzeg morza w Walii, United Kingdom
Podziękował : 2774
Otrzymał podziękowań: 1922
Uprawnienia żeglarskie: Sternik morski (no wymieniłam w końcu..)
bury_kocur napisał(a):
(..,)

Po tych doświadczeniach założyłem na rufie drabinkę ratunkową - taka sznurkową - wyciąganą z wody.

Daje ona przynajmniej cień szansy wyjść z wody człowiekowi, który wypadł, a któremu nie ma kto pomóc z pokładu...

To były naprawdę ciekawe doświadczenia - polecam je na pełnym morzu każdemu ...


Nie bez powodu powyższemu poświęcone było mnóstwo czasu w naszych rozmowach - jak wrócić na pokład i przede wszystkim, jak nie wypaść.

Znaleźliśmy takie coś, wiem, że część skipperów Długiej Drogi zdecydowała się ich używać.

https://sites.google.com/site/design4seashop/safety

Ja osobiście, mając raczej niską wolną burtę wolę kilka składanych drabinek jak te:

Obrazek

Obrazek

Oczywiście mają one jeden podstawowy minus, trzeba być w stanie się do nich dostać. Ale dają jakąś szansę

_________________
Pozdrawiam, Monika Matis
http://www.seawitch-sailing.co.uk

My recent thought:
"...pessimist moans about breakdowns, optimist expects it won't break; realist makes it easy to fix..." :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 11:00 

Dołączył(a): 2 mar 2008, o 22:03
Posty: 11437
Podziękował : 340
Otrzymał podziękowań: 1140
Zdecydowana wolę sztywne stalowe drabinki przez które łatwo się wchodzi.U mnie standardowa rozkładana , nie ma problemu rozłożyć ja z wody.

_________________
pozdrowienia piotr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 11:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 cze 2009, o 16:22
Posty: 7962
Lokalizacja: Brzeg morza w Walii, United Kingdom
Podziękował : 2774
Otrzymał podziękowań: 1922
Uprawnienia żeglarskie: Sternik morski (no wymieniłam w końcu..)
piotr6 napisał(a):
Zdecydowana wolę sztywne stalowe drabinki przez które łatwo się wchodzi.U mnie standardowa rozkładana , nie ma problemu rozłożyć ja z wody.


Tylko że sztywna drabinka jest w jednym miejscu, te u mnie będą w trzech. Jakby łatwiej dotrzeć. A koszt tych trzech jest porównywalny z jedną składaną stalową na którą u mnie i tak nie bardzo jest miejsce...


Sent from my iPhone using Tapatalk

_________________
Pozdrawiam, Monika Matis
http://www.seawitch-sailing.co.uk

My recent thought:
"...pessimist moans about breakdowns, optimist expects it won't break; realist makes it easy to fix..." :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 11:18 

Dołączył(a): 2 mar 2008, o 22:03
Posty: 11437
Podziękował : 340
Otrzymał podziękowań: 1140
Ok.zrobilismy testy takich drabinę i to na małej lodce. Wchodził na nie 100 kg komandos. Wszedł z lekkimi problemami. Nieporownywalnym że stała drabiną. Raz w sezonie wychodzę do wody żeby wyczyścić śrubę z wodorostow wtedy mam po bokach liny których się trzymam. W każdym razie chętnym na drabinke sznurową polecam jej wypróbowanie.

_________________
pozdrowienia piotr


Ostatnio edytowano 13 cze 2018, o 06:56 przez Wojciech, łącznie edytowano 1 raz
kasacja dubla


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:02 

Dołączył(a): 12 kwi 2013, o 18:20
Posty: 6687
Podziękował : 1417
Otrzymał podziękowań: 1860
Uprawnienia żeglarskie: -
bury_kocur napisał(a):
założyłem na rufie drabinkę ratunkową - taka sznurkową - wyciąganą z wody.
Daje ona przynajmniej cień szansy ...
A, na rufie, powiadasz? A o co siem ona (lubo użytkownik nogą) oprze pod wodą? Taka myśl luźna.

A istniało takie pojęcie jak 'niska wolna burta' a szczególniej obnizona na 'śródokręciu'. Kto takie słowa pamięta?
A wiązało się ze sprawnością w żegludze. Nie tylko w ratownictwie :-P
Pomysł wyłażenia przez rufę, gdy w morzu i na fali, skądinąd dość abstrakcyjny.
Ale to tak w ramach nowoczesności, doma i w zagrodzie. Acz platforma pływacka (nomen-omen) pewien sens ma.
Albowiem, zaiste, pewne sprawy przemyślane mieć warto; znaczy zawczasu.


Ostatnio edytowano 11 cze 2018, o 12:08 przez Ryś, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 cze 2009, o 16:22
Posty: 7962
Lokalizacja: Brzeg morza w Walii, United Kingdom
Podziękował : 2774
Otrzymał podziękowań: 1922
Uprawnienia żeglarskie: Sternik morski (no wymieniłam w końcu..)
Zauważasz różnice pomiędzy planowym a awaryjnym używaniem drabinek?
Btw, używałam kiedyś podobnych do PLANOWEGO wchodzenia na maszt... więc tak, wiem o czym mówię. I widać jestem bardziej wysportowana* od Twojego kolegi komandosa, bo problemów z tym nie miałam :) więc co ja tam się znam :rotfl:

*fakt, że ważę 65 kg a nie 100 też może mieć wpływ..

_________________
Pozdrawiam, Monika Matis
http://www.seawitch-sailing.co.uk

My recent thought:
"...pessimist moans about breakdowns, optimist expects it won't break; realist makes it easy to fix..." :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:08 

Dołączył(a): 7 paź 2013, o 16:10
Posty: 1365
Lokalizacja: Poznań, Powidz, ....
Podziękował : 250
Otrzymał podziękowań: 214
Uprawnienia żeglarskie: sternik z upr. morskimi
piotr6 napisał(a):
W każdym razie chętnym na drabinke sznurową polecam jej wypróbowanie.

Wchodzenie po drabince sznurowej to często wysokiej klasy ekwilibrystyka.
Drabinka wjeżdża pod łódkę, skręca się niespodziewanie, łatwo się wkręcić nogą w całą tę konstrukcję.
Uraz kolana (naderwanie więzadeł) wysoce możliwy.
Drabinka ma też kapitalną tendencję do skręcania się. Utrzymanie "linii", mając jedną nogę na jednym a drugą na drugim szczebelku jest niekiedy zadaniem na długie minuty.

Szansę mają dobrze wysportowani, którzy potrafią się podciągnąć siłą rąk. Z niewielką pomocą nóg.

Polecam pierwsze próby na rowerze wodnym (niska burta) i bezwzględnie w asekuracji innych osób. Łatwo się przytopić.

Osobiście znalazłem tylko jedno zastosowanie:
Stanąć OBOMA stopami na możliwie wysokim szczebelku, trzymając się uchwytów na burcie (trzymać się możliwie szeroko-stabilizacja). następnie prostując nogi w kolanach i podciągając się rękoma wyciągnąć się biodrami na poziom pokładu.

jeśli burta wysoka, to stopniowo posuwać się rękoma po drabince w górę i gdy chwycimy coś z obu stron pewnego, dopiero prostować kolana.

Tyle uwag z zeszłego sezonu.
Skończyło się przybiciem solidnymi gwoździami połowy zakupionej drewnianej drabiny malarskiej do izolowanego pomostu. Na który przypływam kajakiem. Tyle, że jak skoczy się do wody i powierzy się swe losy drabince sznurowej podczepionej do pomostu, to było, jak powyżej. Lekki horrorek.

Pozdrawiam Krzysztof

_________________
MAK 747GT od 14 lat, przedtem BEZ-4.



Za ten post autor soko otrzymał podziękowanie od: Ryś
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 sie 2010, o 11:32
Posty: 11406
Lokalizacja: Miasto 178 Mm na południe od Bornholmu
Podziękował : 1261
Otrzymał podziękowań: 1286
Uprawnienia żeglarskie: Kurde, no, brzydzę się sobą ale mam.
bury_kocur napisał(a):
Hania napisał(a):
Ilu z Was było za burtą jachtu morskiego ?


Byłem - też dobrowolnie.

Wyskoczyłem za burtę z własnego jachtu wiedząc, że na pokładzie jest osoba mająca pojęcie o żeglarstwie.

I więcej tego doświadczać nie chcę.

Poza tym będąc przytomnym usiłowałem wejść na własny jacht z wody, co też było ciekawym doświadczeniem, bo aby otworzyć drabinkę na rufie trzeba otworzyć z rufy klapę a żeby otworzyć klapę trzeba być na pokładzie - kwadratura koła.

Kłania się film - chyba - "głębia oceanu" ...


Dlatego zamontowałem trap rufowy cirka 30 cm nad linią wodną, z którego można bez problemu wysunąć teleskopowa drabinkę nawet a raczej przede wszystkim będąc w wodzie.

_________________
Fellowship 28 s/y Dulcinea
POL 17017

Jestem "gorszego sortu" i "specjalnej troski" ...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:14 

Dołączył(a): 12 kwi 2013, o 18:20
Posty: 6687
Podziękował : 1417
Otrzymał podziękowań: 1860
Uprawnienia żeglarskie: -
Bez słów. ;)
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:16 

Dołączył(a): 7 paź 2013, o 16:10
Posty: 1365
Lokalizacja: Poznań, Powidz, ....
Podziękował : 250
Otrzymał podziękowań: 214
Uprawnienia żeglarskie: sternik z upr. morskimi
Moniia napisał(a):
używałam kiedyś podobnych do PLANOWEGO wchodzenia na maszt... więc tak, wiem o czym mówię

Podczas włażenia "na maszt" drabinka jest ufiksowana przez sztywny maszt. O który się opiera. Jest ząbek (powiedziałbym duży ząbek) łatwiej.
Poćwicz tak jak opisałem powyżej, z drabinką w wodzie. nie opierającą się o nic.
Poczujesz istotną różnicę.

Nie należy doświadczeń z ufiksowanej na obu końcach drabince (np. z dziecięcych placów zabaw, czy wchodzenia na maszt) przenosić zbyt mechanicznie na drabinkę lużno wyczyniającą swobodne harce. z kandydatem na denata na dolnym szczebelku.

Pozdrawiam Krzysztof

_________________
MAK 747GT od 14 lat, przedtem BEZ-4.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:19 

Dołączył(a): 12 kwi 2013, o 18:20
Posty: 6687
Podziękował : 1417
Otrzymał podziękowań: 1860
Uprawnienia żeglarskie: -
Monii siem nie czepiajta, bo brzmi wykwalifikowana w alpinizmach :)
Alpinista po sznurowej drabince bez trudu wyjdzie, zawsze i wszędzie. Kwestia wprawy i zrozumienia zasady.
Ale nie oczekujmy tego od przypadkowej przeciętnej POB ( dla nienowoczesnych: osoby za burtą ;) )


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:22 

Dołączył(a): 7 paź 2013, o 16:10
Posty: 1365
Lokalizacja: Poznań, Powidz, ....
Podziękował : 250
Otrzymał podziękowań: 214
Uprawnienia żeglarskie: sternik z upr. morskimi
Kurczak napisał(a):
Dlatego zamontowałem trap rufowy cirka 30 cm nad linią wodną, z którego można bez problemu wysunąć teleskopowa drabinkę nawet a raczej przede wszystkim będąc w wodzie.

Lub , mając drabinkę składaną (łamaną), zazwyczaj podnoszoną linką zamocowaną za dolny szczebelek drabinki - rozwiązać mocowanie przed wypłynięciem , tak by można było z wody drabinką rozłożyć i spokojnie , na pewniaka wejść.

Pozdrawiam Krzysztof

_________________
MAK 747GT od 14 lat, przedtem BEZ-4.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:25 

Dołączył(a): 2 mar 2008, o 22:03
Posty: 11437
Podziękował : 340
Otrzymał podziękowań: 1140
Moniia napisał(a):
Zauważasz różnice pomiędzy planowym a awaryjnym używaniem drabinek?
Btw, używałam kiedyś podobnych do PLANOWEGO wchodzenia na maszt... więc tak, wiem o czym mówię. I widać jestem bardziej wysportowana* od Twojego kolegi komandosa, bo problemów z tym nie miałam :) więc co ja tam się znam :rotfl:

*fakt, że ważę 65 kg a nie 100 też może mieć wpływ..


Monia rob co chcesz jak Tobie to pasuje ok.Dziele się moimi doświadczeniami bo tak się składa, że było to wypróbowane na sobie.W takim w wejściu awaryjnym należy doliczyć zmęczenie, sztormiak może jakiś uraz. Nie każdy jest takim mistrzem jak Ty.

Jeszcze raz, mój post nie jest teoretyczny i nie czerpie wiedzy że książek.
Również to mój pierwszy post nie jest skierowany tylko do Ciebie i twoja wejście na maszt nie żadnego znaczenia.

* ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ *

Moniia napisał(a):
Zauważasz różnice pomiędzy planowym a awaryjnym używaniem drabinek?
Btw, używałam kiedyś podobnych do PLANOWEGO wchodzenia na maszt... więc tak, wiem o czym mówię. I widać jestem bardziej wysportowana* od Twojego kolegi komandosa, bo problemów z tym nie miałam :) więc co ja tam się znam :rotfl:

*fakt, że ważę 65 kg a nie 100 też może mieć wpływ..


Monia rob co chcesz jak Tobie to pasuje ok.Dziele się moimi doświadczeniami bo tak się składa, że było to wypróbowane na sobie.W takim w wejściu awaryjnym należy doliczyć zmęczenie, sztormiak może jakiś uraz. Nie każdy jest takim mistrzem jak Ty.

Jeszcze raz, mój post nie jest teoretyczny i nie czerpie wiedzy że książek.
Również to mój pierwszy post nie jest skierowany tylko do Ciebie i twoja wejście na maszt nie żadnego znaczenia.

_________________
pozdrowienia piotr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:27 

Dołączył(a): 7 paź 2013, o 16:10
Posty: 1365
Lokalizacja: Poznań, Powidz, ....
Podziękował : 250
Otrzymał podziękowań: 214
Uprawnienia żeglarskie: sternik z upr. morskimi
Ryś napisał(a):
Ale nie oczekujmy tego od przypadkowej przeciętnej POB ( dla nienowoczesnych: osoby za burtą )

No właśnie dla takich normalnych MOB-ów tu piszemy.
Pozdrawiam Krzysztof

_________________
MAK 747GT od 14 lat, przedtem BEZ-4.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2013, o 16:44
Posty: 1519
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 226
Otrzymał podziękowań: 741
Uprawnienia żeglarskie: jsm
Jak wlazłam do wody i trzeba było na pokład za pomocą drabinki jak na zdjęciu Monii (to żółte ze sztywnymi szczebelkami) to ... Soko dokładnie opisał . Drabinka wylądowała w piwnicy i użyję jej jedynie podczas szkoleń, by pokazać że się nie da przeciętnemu człowiekowi jej użyć.
Moje wejście na pokład odbyło się w skrócie: szot zaknagowany jednym końcem , drugi koniec na kabestan , złapałam się rękoma burty, nogi na szota będącego w wodzie, załoga (czyli mąż) wybrał go na kabestanie. Wylazłam z tej operacji bokiem granatowa (od tej cholernej drabinki co ją chciałam użyć).
Była co prawda okazja do treningu: żagiel za burtę ale ja już miałam serdecznie dość.

Dlatego ogromnie się cieszę z manekinka i bedem złośliwe zęby szczerzyć na szkoleniach i egzaminach.

_________________
Jestem w tym wieku, że milczę gdy ktoś opowiada głupoty.
Szkoda mi czasu na walkę z idiotami.
Hania - Halina - Inka


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:36 

Dołączył(a): 12 kwi 2013, o 18:20
Posty: 6687
Podziękował : 1417
Otrzymał podziękowań: 1860
Uprawnienia żeglarskie: -
Hania napisał(a):
i bedem złośliwe zęby szczerzyć na szkoleniach i egzaminach.
A, czyli, znaczy, co duch w narodzie nie zginie, póki żyjemy? :mrgreen:
:respekt:
Albowiem, prawdę rzekłszy, najlepszym sposobem szkolenia w tematach zaburtnych było, i nadal pozostaje, ekspediowanie kursanta, libo i instruktora samoczynnie.
Praktyka czyni mistrzów... :rotfl:


Ostatnio edytowano 11 cze 2018, o 12:39 przez Ryś, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:38 

Dołączył(a): 7 paź 2013, o 16:10
Posty: 1365
Lokalizacja: Poznań, Powidz, ....
Podziękował : 250
Otrzymał podziękowań: 214
Uprawnienia żeglarskie: sternik z upr. morskimi
Tak się zakończyły czerwcowo lipcowe zabawy z wychodzeniem na pomost po drabince sznurowej na podpoznańskim małym jeziorku. Stan na sierpień 2017. Zwykła drewniana drabka przybita hufnalami do pomostu skrytego w trzcinach:

Obrazek
Obrazek

Pozdrawiam Krzysztof

_________________
MAK 747GT od 14 lat, przedtem BEZ-4.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 12:51 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2013, o 16:44
Posty: 1519
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował : 226
Otrzymał podziękowań: 741
Uprawnienia żeglarskie: jsm
Ryś napisał(a):
Albowiem, prawdę rzekłszy, najlepszym sposobem szkolenia w tematach zaburtnych było, i nadal pozostaje, ekspediowanie kursanta, libo i instruktora samoczynnie.
Praktyka czyni mistrzów...


A spróbuj współcześnie tego na szkoleniu ! Nie wolno. Hans (manekin znaczy) nie będzie dyskutował.
Na poważnie - patrząc na podejście szkoleniowców w tym temacie - coś mnie trafia. Doszłam do wniosku, że jak instruktor zrozumie, posmakuje - to zacznie MOŻE szkolić normalnie, a nie kółeczko i bosaczek.

_________________
Jestem w tym wieku, że milczę gdy ktoś opowiada głupoty.
Szkoda mi czasu na walkę z idiotami.
Hania - Halina - Inka


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 13:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2018, o 18:25
Posty: 205
Podziękował : 25
Otrzymał podziękowań: 57
Uprawnienia żeglarskie: posiadam, rzecz dziwna...
Witajcie,
Przeczytalam z uwaga cala dyskusje, i mam pytanie:
nikt z Was nie wspomina ( nie uzywacie ?) tzw. rescue sling? Np. KIM MOB rescue sling, i jej podobnych?
Bezpieczenstwo mojej juniorki jest dla mnie b.wazne, a to jest jakby jeden ze standardowych srodkow bezpieczenstwa, ktorego uzywaja i kadeci, i my, na jej lodce. Oprocz tego sa dwie drabinki sznurowe, i pol-kolo ratunkowe (horse shoe) to niejako wymagane jako absolutne minimum. Fakt, ze to wyposarzenie lodki regatowej, wiec przynajmniej w zalozeniu w poblizu sa albo inne lodki ,albo motorowki asekuracyjne, ale sam pomysl tych "sling" chyba jest warty rozwazenia?
NB. nigdy nie wyciagalam topiacego sie czlowieka, i oby tak zostalo;
wyciagalismy "ochotnika" ubranego w pianke, i on, i my bylismy wykonczeni.
Wszelkie uwagi nt. tych sling mile widziane. Ew. inne pomysly? Przepraszam za j.ang. nie znam polskich odpowiednikow.
Pozdrawiam serdecznie,
Anna
P.S.
Stalej drabinki nie da sie zamontowac, za duza retrousse.

_________________
Pozdrawiam, Anna


"Arkę zbudowali amatorzy, Titanica -zawodowcy" Czeremcha


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 13:36 

Dołączył(a): 12 kwi 2013, o 18:20
Posty: 6687
Podziękował : 1417
Otrzymał podziękowań: 1860
Uprawnienia żeglarskie: -
A toć tutejsi użytkownicy rescue-slingów od lat wypowiedzieli siem w temacie już przed laty ;)

viewtopic.php?p=122479#p122479
viewtopic.php?p=238935#p238935
viewtopic.php?p=386211#p386211



Za ten post autor Ryś otrzymał podziękowanie od: 01_Anna
Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 22:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 cze 2009, o 16:22
Posty: 7962
Lokalizacja: Brzeg morza w Walii, United Kingdom
Podziękował : 2774
Otrzymał podziękowań: 1922
Uprawnienia żeglarskie: Sternik morski (no wymieniłam w końcu..)
01_Anna napisał(a):
Witajcie,
Przeczytalam z uwaga cala dyskusje, i mam pytanie:
nikt z Was nie wspomina ( nie uzywacie ?) tzw. rescue sling? Np. KIM MOB rescue sling, i jej podobnych?
(...).


Nie mówiłam o tym, bo pisałam z mojego punktu widzenia, a ja jak wypadnę to nie ma kto robić mi kółek ze slingiem. Dla innych przypadków to opcja godna polecenia


Sent from my iPhone using Tapatalk

_________________
Pozdrawiam, Monika Matis
http://www.seawitch-sailing.co.uk

My recent thought:
"...pessimist moans about breakdowns, optimist expects it won't break; realist makes it easy to fix..." :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 11 cze 2018, o 23:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 kwi 2013, o 22:06
Posty: 937
Podziękował : 125
Otrzymał podziękowań: 203
Uprawnienia żeglarskie: ActiveCaptain & more
Wracając do tematu to „instinctive drowning response” jest jedną z ostatnich faz utonięcia a panika czy wspomniana „rozpacz wodna” jest jedną z pierwszych. Porównując, człowiek zamarzając zasypia ale zanim to nastąpi możemy wyróżnić wiele różnych etapów tego procesu.

Nagłośniona kampania o „utonięciu po cichu” miała raczej zwrócić uwagę opiekunów/ratowników wodnych na problem zbyt późnej reakcji na kłopoty osoby pozostającej pod naszą opieką, no i oczywiście jest bardzo medialna.

Przyczyn utonięcia jest wiele a w naszej rzeczywistości nieznajomość lub brak odpowiedniej reakcji na zespół IDR jest chyba nie najważniejszy. Nie mam dostępu do odpowiednich danych ale utonięcia na basenach, strzeżonych kąpieliskach czy utonięcia małych dzieci będących pod bezpośrednią opieką osoby dorosłej nie są na czele naszych niechlubnych statystyk, oczywiście każdy wypadek jest tragedią ale nie o tym rozmawiamy. Nagminnym problemem jest raczej brawura wspomagana używkami, kąpiel w miejscach do tego nieprzeznaczonych oraz brak bezpośredniej opieki nad dziećmi.

Nie jest także problemem ilość wypadków śmiertelnych w sytuacji MOB a mówienie przy tej okazji o zespole IDR jest jakby trochę na wyrost a może nawet nie na temat.

I na koniec kilka uwag o naszych umiejętnościach i gotowości do niesienia pomocy osobie przebywającej w wodzie. Niestety najczęściej nie jesteśmy do tego odpowiednio przeszkoleni i co najważniejsze w miejscach do tego nieprzystosowanych zazwyczaj nie dysponujemy odpowiednim wyposażeniem. Jeżeli ratując kogoś polegamy wyłącznie na dobrych chęciach to niestety takie wypadki mogą zakończyć się podwójną tragedią.

Jeżeli ktoś tonie to znaczy, że znalazł się w miejscu i czasie niebezpiecznym także dla nas, dodatkowo osoba walcząca o życie potrafi wykazać bardzo dużo niekontrolowanej energii.
Dlatego ratownik wodny zazwyczaj jest przeszkolony w intensywnych technikach ratowniczych gdyż sama znajomość IDR raczej jest niewystarczająca.

Ku rozwadze, w cywilizowanym kraju na który bardzo często się powołujemy doszło do wypadku śmiertelnego gdyż wezwane służby ratownicze nie były odpowiednio przeszkolone i nie zdecydowały się na udzielenie bezpośredniej pomocy osobie znajdującej się kilkanaście metrów od brzegu jeziora/miejskiego stawu. Okazało się, że „zwykli” policjanci, strażacy czy paramedycy bez specjalnego przeszkolenia nie zawsze udzielą pomocy gdy woda sięga powyżej kolan, oczywiście diabeł tkwi w szczegółach.

Dlatego szkolić się warto ale jak juz nie raz pisałem, dużo lepiej jest zapobiegać.

_________________
Boat swapping, zapraszam viewtopic.php?f=3&t=23581

Pozdrawiam,
Krzysztof


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 cze 2018, o 09:41 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2009, o 01:45
Posty: 9866
Podziękował : 2846
Otrzymał podziękowań: 3251
Uprawnienia żeglarskie: różne....
Hania napisał(a):
Ryś napisał(a):
Albowiem, prawdę rzekłszy, najlepszym sposobem szkolenia w tematach zaburtnych było, i nadal pozostaje, ekspediowanie kursanta, libo i instruktora samoczynnie.
Praktyka czyni mistrzów...


A spróbuj współcześnie tego na szkoleniu ! Nie wolno. Hans (manekin znaczy) nie będzie dyskutował.
Na poważnie - patrząc na podejście szkoleniowców w tym temacie - coś mnie trafia. Doszłam do wniosku, że jak instruktor zrozumie, posmakuje - to zacznie MOŻE szkolić normalnie, a nie kółeczko i bosaczek.

W czasach zamierzchłych, kiedy uczestniczyłem w zorganizowanych "szkoleniach", uparcie (i ku zgorszeniu innych "instruktorów") robiłem kończącym naukę kursantom "niespodziankę", znienacka wypadając za burtę... Działo się to co prawda wyłącznie na jeziorkach i na niewielkich jachcikach, ale i tak różnie, bardzo różnie bywało.
Niemniej - jakoś mnie za każdym razem finalnie "ratowali"...
Hmm, może ich jednak czegoś potrafiłem nauczyć... a może mnie tylko zwyczajnie lubili?
:)

_________________
Jaromir Rowiński aka pierdupierdu
Jeżeli masz ochotę komentować takie poglądy, których co prawda nigdy nie wyraziłem, ale które kompletnie bez sensu i z sobie tylko znanej przyczyny usiłujesz mi przypisać - droga wolna. Śmiesznych nigdy dość...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 cze 2018, o 10:12 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 sty 2018, o 18:25
Posty: 205
Podziękował : 25
Otrzymał podziękowań: 57
Uprawnienia żeglarskie: posiadam, rzecz dziwna...
Rysiu,
Dziekuje! Staram sie czytac na biezaco, ale nie wyrabiam. Jeszcze tylko circa pol miliona wiadomosci do przyswojenia.. ;)
Moniko,
o.k. rozumiem!
Haniu,
To na powaznie z tym "bosaczkiem"?! Mloda jedzie do Polski, na szkolenie/plywanie (sama chciala, nie zebym byla wyrodna rodzicielka...); lepiej zeby byla za wczasu przygotowana na ew. hm...roznice? :roll:
To ostatnie pytanie: czy jest jakas polska nazwa dla "rescue sling"?
Serdecznie pozdrawiam,
Anna

_________________
Pozdrawiam, Anna


"Arkę zbudowali amatorzy, Titanica -zawodowcy" Czeremcha


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 cze 2018, o 10:38 

Dołączył(a): 12 kwi 2013, o 18:20
Posty: 6687
Podziękował : 1417
Otrzymał podziękowań: 1860
Uprawnienia żeglarskie: -
01_Anna napisał(a):
To ostatnie pytanie: czy jest jakas polska nazwa dla "rescue sling"?
Na przykład "Life-Sling" :mrgreen:
Albo 'pętla ratownicza', względnie 'pas ratowniczy'.
Obrazek ;)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 cze 2018, o 10:55 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2009, o 01:45
Posty: 9866
Podziękował : 2846
Otrzymał podziękowań: 3251
Uprawnienia żeglarskie: różne....
01_Anna napisał(a):
NB. nigdy nie wyciagalam topiacego sie czlowieka, i oby tak zostalo;
wyciagalismy "ochotnika" ubranego w pianke, i on, i my bylismy wykonczeni.

Trudność przy wyciągnięciu MOB-a z powrotem na pokład jest chyba silnie niedoceniana.
O ile podkręceni zainscenizowaniem realnego manewru podejścia i złapania mnie (znaczy "człowieka...") kursanci uczyli się podejść do mnie w miarę szybko i sprawnie, o tyle z wyciągnięciem mnie na pokład były spore trudności. Niemal zawsze musiałem w tym pomagać - czwórce sprawnych 14-17 latków... A było to w czasach, kiedy nawet w mokrych ciuchach ważyłem mniej niż 80 kg...
Dodam, że trudności z wytaskaniem mnie z wody miały miejsce na jachtach o wiele mniejszych i niższych od dzisiejszych jednostek typowych dla śródlądzia - o morzu nie wspominając nawet... (zajęcia były na Orionach, C-20, Omegach i innych takich).

BTW - w realu, znaczy prawdziwego "człowieka", wyciągałem ostatnio kilka lat temu na Puckiej. Przy sporej fali, na mieczówkę typu "Puck". Wciągniecie we dwójkę jednej dorosłej i przytomnej osoby w kamizelce asekuracyjnej okazało się sporą trudnością, mimo braku relingów i wolnej burty o wysokości mniej niż pół metra... Zajęło nam to więcej czasu, niż sam manewr podejścia do "człowieka"...

_________________
Jaromir Rowiński aka pierdupierdu
Jeżeli masz ochotę komentować takie poglądy, których co prawda nigdy nie wyraziłem, ale które kompletnie bez sensu i z sobie tylko znanej przyczyny usiłujesz mi przypisać - droga wolna. Śmiesznych nigdy dość...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: 12 cze 2018, o 11:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2009, o 01:45
Posty: 9866
Podziękował : 2846
Otrzymał podziękowań: 3251
Uprawnienia żeglarskie: różne....
01_Anna napisał(a):
Wszelkie uwagi nt. tych sling mile widziane. Ew. inne pomysly? Przepraszam za j.ang. nie znam polskich odpowiednikow.

Może warto przeczytać, co o sposobach i systemach wyciągania MOB-a piszą inni. W czasopismach żeglarskich co jakiś czas ukazują się całkiem obszerne raporty z testowania różnych tego rodzaju urządzeń.
Np tu:
http://www.yachtingmonthly.com/gear/mob ... very-30318

_________________
Jaromir Rowiński aka pierdupierdu
Jeżeli masz ochotę komentować takie poglądy, których co prawda nigdy nie wyraziłem, ale które kompletnie bez sensu i z sobie tylko znanej przyczyny usiłujesz mi przypisać - droga wolna. Śmiesznych nigdy dość...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: martin40 i 19 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
[ Index Sitemap ]
Senior | Stocznia jachtowa | Nexo yachts | Łodzie wędkarskie Barti | Projektowanie graficzne | Szkolenia żeglarskie i rejsy NATANGO
Olej do drewna | Biopreparaty i bakterie do szamba | SAJ | Ośrodek Żeglarski AM | Setką przez Atlantyk | Opieka Senioralna | Kapiszonownik


Wszystkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment serwisu "forum.zegluj.net" ani jego archiwum
nie może być wykorzystany w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody właściciela forum.żegluj.net
Copyright © by forum.żegluj.net


Nasze forum wykorzystuje ciasteczka do przechowywania informacji o logowaniu. Ciasteczka umożliwiają automatyczne zalogowanie.
Jeżeli nie chcesz korzystać z cookies, wyłącz je w swojej przeglądarce.



POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL